piątek, 28 grudnia 2012

Rozdział 8

Siedzieliśmy tak i gapiliśmy się
-Dzień dobry państwu – powiedział lekarz- pan musi już wychodzić, a my jedziemy zrobić badania.
-Kocham cię –powiedział i wyszedł

_____________________________________________________________________

Badania wyszły pozytywnie.
-Cześć Bella. – przytuliła mnie mama Justina
-Dzień dobry.  A gdzie Justin ?  Myślałam , że dzisiaj przyjedzie
-Wypadło mu coś ważnego, wiesz jak to z nim jest – nigdy nie siedzi w miejscu jak coś robi
-Jak zwykle –szepnęłam, ale jego mama musiała to usłyszeć
-Nie przejmuj się – usiadła na łóżku. – on cie bardzo kocha. Naprawdę wiesz jak się zachowuje jak musi na dłużej gdzieś wyjechać
-A wie pani co ja czuje jak on nawet nie zadzwoni? Bo mu coś wypadło … 5 minut. Głupie 5 minut by go nie zbawiło
-Wiem. Co do tego go nie bronie, ale musisz zrozumieć, że on będzie wyjeżdżał. W końcu jest gwiazdą a ty się sama na to zgodziłaś. –uśmiechnęła się do mnie i ubrała kurtkę – muszę już iść zadzwonię do Justina, żeby się z tobą skontaktował
-Nie musi pani sama to zrobię. Paa
-To dobrze. Paa                                                                                                              
Tak naprawdę wcale nie miała zamiaru do niego dzwonić. Zostawił mnie wtedy kiedy go najbardziej potrzebowałam, ale nie chciałam mu robić o to afery przez telefon.
-Bella – wbiegła Vanessa –jutro będziesz mogła wyjść – krzyczała
-Zamknij się! Mamo naprawdę?
-Tak lekarz powiedział, że jutro rano zrobią ci badania i jak wszystko będzie dobrze to wypuszczą cie do domu!
-a kto mnie odbierze?
-Tata. A czemu?
-Tak pytam – miałam nadzieje, że powie niespodzianka wtedy byłby to Justin – Mogłybyście już iść chciałam odpocząć.
-Alee… No dobrze – Mama wzięła Vanessa i wyszły
Cały dzień leżałam z zapłakanymi oczami. Wieczorem weszłam na internet. Wszędzie były zdjęcia Justina z pod klinki. Był nawet jakiś nowy wywiad.
„R: Justin masz problemy ze zdrowiem?
J:Nie.
R:To co tam robiłeś
J:Nie ważne. Są to moje osobiste sprawy.
R;To nie będziemy gadać na ten temat
…”
Dalsza część wywiadu za bardzo mnie nie interesowałam. Justin miała racje to są nasze spawy. Rano obudziłam mnie pielęgniarka, która wzięła mnie na badania. Wszytko było znakomicie. Ubrałam moja fioletową bluzkę z Justinem i rurki. Tata wpadł jak zwykle zadowolony
-Ruszaj tyłek, mecz zaraz.- darł się tata
-Witam cię córeczko, ale się za tobą stęskniłem.
-Wiem, że się za mną stęskniłaś. Ale się pośpiesz bo mecz jest
- Umiesz kogoś podnieść na duchu- zaśmiałam się –paa – pożegnałam się z współlokatorka, której imienia nawet nie znałam.
Po piętnastu minutach byliśmy już w domu i tata od razu rzucił się na kanapę.
-Bella – krzyczałam mam z kuchni –chcesz obiad
-Nie idę do siebie nie przeszkadzaj mi.
Siedziałam u siebie w pokoju. Nic się tam nie zmieniło. Tylko brakowało mojego laptopa
-Vanessa !
-Już ci niosę -  od razu wiedziała o co chodzi – Masz. – zbliżała się do drzwi, lecz w progu się zatrzymała – mogę cię o cos zapytać?
-Jasne.
-Kiedy Justin nas odwiedzi ?
-Nie wiem, a teraz wyjdź
Chciałam go zaprosić na kolację, ale tan jak na razie w ogóle się  nie odzywał . Cały dzień przesiedziałam w łóżku nie miałam ochoty na nic. Czułam się jakaś taka samotna. Tak jakby każdemu przeszkadzała moja operacja. Rano jak wstałam była jeszcze w ciuchach musiałam zasnąć. Poszłam wziąć kąpiel . Siedziałam w wannie chyba 2 godziny.
-Bella  wyłaź ktoś do ciebie
-Vanessa, weź się zajmij gościem, daj mu ciastka no nie wiem muszę się ubrać
Wyszłam szybko z wanny, wytarłam się ręcznikiem. Na jeszcze wilgotne ciało ubrałam różowa sukienkę. Mokre włosy przetarłam tylko ręcznikiem i zbiegłam ręcznikiem
-Część kotku – przywitał się Justin
-Kotku? – popatrzyłam na niego ze zdziwieniem – 2 dni się nie odzywałeś a teraz kotku. Masz tupet.
-Całe dnie siedziałem w studio.
-5 minut tylko tyle. Ale bo nawet głupiego sms’a
Podszedł do ciebie wziął cie na ręce
-Justin! – krzyczałaś
-Nie wierć się bo obaj spadniemy z schodów , a nie szkoda ci takiej słodkiej buźki jak moja– zaśmiał się
-Postaw mnie
-Dobrze. – postawił mnie w moim pokoju – a teraz szybko się przebieraj mam dla cb niespodziankę
-Ale muszę wysuszyć włosy
-Ja to zrobię
-hahahahahah. Ty? No dobra sprawdzimy co ci wyjdzie.
Po 20 minutach miałam włosy wysuszone i uczesane w dziwnego kitka zrobionego przez Justina.
-Daj mi dwadzieścia minut?
-Tak dużo – powiedział z grymasem na twarzy – Nawet dzisiaj mi całusa nie dałaś – przyciągnął mnie do siebie i pocałował
-Kocham cię – szepnęłam mu do ucha
-Ja ciebie też, ale dość tych czułości. Musimy się śpieszyć.
Weszłam do toalety ubrałam czarna sukienkę i szpilki. Kitek, który wyglądał okropnie na mojej głowie został. Pomalowałam się delikatnie. Wzięłam torebkę i wyszłam z toalety
-Gotowa – powiedziałam z entuzjazmem w głosie
-Panie przodem
Zaprowadził mnie do swojego nowego auta i pojechaliśmy w miejsce , które było niespodzianką dla mnie.

3 komentarze: