piątek, 4 stycznia 2013

Rozdział 9


Weszłam do toalety ubrałam czarna sukienkę i szpilki. Kitek, który wyglądał okropnie na mojej głowie został. Pomalowałam się delikatnie. Wzięłam torebkę i wyszłam z toalety
-Gotowa – powiedziałam z entuzjazmem w głosie
-Panie przodem
Zaprowadził mnie do swojego nowego auta i pojechaliśmy w miejsce , które było niespodzianką dla mnie.
____________________________________________________________________________________________



Dojechaliśmy do dużego białego domu. Był on na tej samej ulicy co mój.
-Justin co tu robimy?
-Zaraz zobaczysz – zdoił swoje okulary i pocałował mnie w policzek
Wziął mnie na ręce i zaniósł pod drzwi. Nie protestowałam. Podobało mi się to
-Ale nie zadzwonisz nawet dzwonkiem?
-Właściciel się chyba nie obrazi.
-Justin , ale to jest włamanie!- Nie chciałam wejść do tego domu
-Chodź nie marudź. Najwyżej lubię ryzyko – śmiał się
Stawiałam opór, ale tyle siły co on ma, nie dałabym rady. Nie wiedziałam co powiedzieć. Dom był taki jak zawsze chciałam mieć. Basen. Przeszkolony salon. Dużo miejsca Wszystko jak sobie wymarzyłam, ale na kominku stało coś dziwnego moje i Justina zdjęcie.
-Justin co tutaj to robi?
Podszedł do mnie przybliżył mnie do siebie i namiętnie pocałował. W rękę wsunął mi klucz. NA breloczku był napis Pani Bieber.
-Justin oszalałeś? Taki drogi prezent?
-To nie jest prezent, bo ja też tu będę mieszkał. Ale to ma być propozycja?
-No to słucham?
-Może chodź na ogród?
Ogród był wielki. Rosły na  nim moje ulubione kwiaty. Białe i czerwone róże, które tworzyły duże serce. Na środku stał stolik z kieliszkami i potrawami.
-Jak tu pięknie – zachwycałam się
-To może chciałabyś tu ze mną zamieszkać – usiedliśmy przy stole – dom jest duży a mi nie będzie miał kto sprzątać – zaśmiał się – oczywiście żartowałem. Chciałbym cię mieć przy sobie.
-Ale moi rodzice?! Myślę, że się nie zgodzą mam dopiero 17 lat. Dla nich jestem jeszcze małą dziewczynką.
-No to się mylisz, zgodzili się.
-Naprawdę? To kiedy mogę się wprowadzać?
-Choćby zaraz
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy o tym wszystkim co ostatnio w naszym życiu się zdarzyło. Nagle w radiu poleciał Die In your arms. Justin poprosił mnie do tańca. Mogłabym tak bez przerwy. Wtulona w jego ramiona, czułam się taka bezpieczna, taka idealna.
-Chciałabym umrzeć w twoich ramionach – popłakałam się
-Ja umrę przed tobą. Bo bez ciebie bym sobie nie poradził – nagle poczułam, że łza spada mi na ramię
-Justin co się dzieje?
-Boje się, że mogę cię stracić, że przez moja głupotę nie będziemy już razem.
-Justin zawsze będę przy tobie zawsze.
I akurat w tej chwili zadzwonił jego telefon
-Odbierz
-Nie, nic nie zepsuje tej chwili
-No odbierz.
Dzwonił Scooter, była jakaś propozycja wywiadu z Justinem. Było to dal Justina bardzo ważne
„Nie. Cały tydzień spędzam z Bellą. Przełóż go. A jak się nie da to trudno. Oni stracą wywiad ze mną.”
Ucieszyły mnie jego słowa.
-Po co się tak poświęcasz?
-Ale o co chodzi?
-Słyszałam całą rozmowę!- było mi troszkę przykro, że Justin rezygnuje z tego co ważne dla niego
-Kotku uśmiechnij się. Nic nie jest ważniejsze nic. – pocałował mnie
Do późnego wieczora siedzieliśmy i gadaliśmy o wszystkim.
-Chodź do domu bo się przeziębisz, a ja pójdę wziąć prysznic –powiedział i od razu ruszyliśmy w stronę drzwi. Chłopak od razu poszedł do toalety, a ja zmęczona położyłam się na kanapie.
Rano obudziłam się w wygodnym łóżku, ale Justina nie było obok. Lecz na stoliku nocnym leżała kartka „Kochanie  nie wstawaj, zaraz będę”. I po chwili pojawił się Justin z tacą. Na której były naleśniki, kakao i wazonik z różyczką.
-Justin bo się przyzwyczaję- zaśmiałam się
-Teraz będzie tak codziennie- pocałował mnie
-Justin?
-Prawie codziennie jak będę w domu.
-Justin, która jest godzina?
-7:20
Szybko zerwałam się z łóżka
-Zaprowadź mnie do łazienki. Musze iść do szkoły.
Zdążyłam wziąć szybką kąpiel, ale nie wzięłam ze sobą ciuchów
-Justin ! – zawołałam go
-Tak kotku?
-mamy problem, nie mam ze sobą żadnych ciuchów.
-Masz. Moja mama zrobiła jakieś zakupy. Pomyślała o tym
-Kocham ją
Miałam na sobie fioletowe rurki, białą bluzkę i białe trampki. Justin stał cały czas ze mną Łazieńce. Kiedy zaczęłam nakładać makijaż podszedł do mnie i zabrał mi moją nową kosmetyczkę z rąk
-Idź tak ślicznie wyglądasz -  pocałował mnie
-Dla ciebie wszystko – przytuliłam go- książki wzięłam telefon i zadzwoniłam do Vanessy
„-Ej idziesz do szkoły
-idę
-to weź moje ksiązki, plan  wisi nad łóżkiem. I przynieś do mnie do domu
-Już idę”
Miałam jeszcze 10 minut. Zjadłam jednego naleśnika i wypiłam kakao.
Siostra przyjechała z tatą i przywieźli mi kilka kartonów. Justin siedział w aucie i machał na nas ręką.
Vanessa pobiegła szybko do auta, a ja zamknęłam drzwi . I pośpiesznym krokiem poszłam za nią.
-Młoda nie zapędziłaś się bo chłopaka mi poderwiesz ? –zapytałam, a Justin pocałował ją w policzek
-Bella siadaj z tyłu – powiedział Justin a na twarzy Vanessy pojawił się uśmiech.
-Justin zawieziesz ją do szkoły –zapytałam
- oczywiście
Do szkoły miałam bardzo blisko więc nawet się nie spóźniłam z Vanessa było gorzej, ale w aucie napisałam jej usprawiedliwienie w imieniu mamy. Często tak robimy.
Pierwszą miałam matmę,  na początku  dyrektor przyprowadził nową koleżankę. Wysoka blondynka szczupła, miniówka i szpilki. Już po pierwszym dniu szkoły wiedziałyśmy jaka jest. Chciała mieć każdego i mogła
-Może. Każdego oprócz sławnego Justina Biebera –zaśmiała się moja przyjaciółka

3 komentarze:

  1. spokkooo♥ rozkręcaasz się xD ♥ a jaa to lubiee

    OdpowiedzUsuń
  2. jezu, nie wiem nawet co powiedzieć ;D to takie słodkie, i jeszcze jak mieszkają razem :O cudowne!! <3 @pioneczek_Oo

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebiste ♥ do jutra masz czas na 10 rozdział

    OdpowiedzUsuń