____________________________________________________________________________
Nie było go. Rozumiem jest to Justin Bieber. Wiem ma
swoich fanów. Płyty, albumy , wywiady i te sprawy. Ale w tym czasie
potrzebowałam go najbardziej, najbardziej. Postanowiłam, że nie będę czekała na
autobus. Pójdę na pieszo.
-Bella – krzyczał jakiś chłopak – stój - podbiegł do mnie i złapał mnie za rękę.
-Tom puszczaj. – krzyczałaś puszczaj –puszczaj
zrozumiałeś
-a co jeśli nie?
-Tom proszę cię. Chcę wrócić do domu
-Wrócisz, ale za chwilę – zaśmiał się Tom. Popchnął cię w
park, w miejsce gdzie nigdy nikt nie zaglądał. Przyparł cię do jakiegoś drzewa
i siłą zdarł z ciebie koszulkę. Włożył rękę w twoje spodnie i całował cię po
szyi
-Tom puść mnie. Proszę cię- krzyczał ile miałaś tylko sił. –Proszę cię-
płakałaś – Pomocy, pomocy
-Nikt cię nie słyszy więc się zamknij – wydarł się Tom
-Jesteś pewien – podbiegł do nas Justin
-O król i zbawca –Tom odsunął się ode mnie
-A coś ci nie pasuje? – zapyta się Justin
-Tak – Tom rzucił się na Justina.
-Zostaw go, zostaw go – darłam się na Toma
Chłopak wstał i odszedł
-Justin nic ci nie jest
-Przepraszam, przeprasza. – przytulił mnie
-Ale za co ?
-Gdyby nie ten wywiad, byłbym po ciebie wcześniej do
czegoś takiego by nie doszło
-Ale Justin nie doszło na szczęście do niczego poważnego.
I to dzięki tobie.
Dał mi swoją bluzę.
Mi swoją bluzę i ruszyliśmy w stronę mojego domu
-Justin idziesz do mnie.
-Nie, ja wrócę do naszego domu – on nadal ten dom uważał
za nasz
-Nie. Proszę cie nie kłóć się teraz ze mną. Idziesz do
mnie. Nie wierze, że w naszym domu jest coś takiego jak lód. A twoje oko
potrzebuję lodu. – Justin zatrzymał się a ja stanęłam naprzeciwko niego.
-Przepraszam – chłopak mnie przytulił - dobrze, że nic gorszego się nie stało.
Złapałam go za rękę i pociągnęłam w stronę mojego domu
-Bella? Czemu tak
długo wracałaś – zapytała Anna z oburzeniem w głosie
-Cześć – przywitał się Justin
-No dobra rozumiem – zaśmiała się siostra
-No to my idziemy do mnie
Pociągnęłam Justina i zaraz byliśmy u mnie w pokoju.
-Idę się umyć – uśmiechnęłam się – musze to z siebie zmyć
-Przepraszam –szepnął Justin i podszedł do mnie
-Justin pamiętasz? Przyjaciele – i uciekłam do toalety
Wzięłam długą gorącą kąpiel, chodź nadal czułam na sobie
zapach Tom.
-Justin podasz mi jakieś ciuchy
-Są tam gdzie zawsze?
-Tak
Podał mi różowa sukienkę i szpilki. Uczesałam niesfornego
kitka.
-Idziemy się przejść – zaproponował Justin
-No dobra – włożyłam marynarkę, wyłączyłam telefon i
wyszłam za nim.
Łaziliśmy po parku dłuższy czas.
- O pan wybawiciel z swoja dziw…
-Tom nie waż się kończyć – wrzasnął Justin
-Nie mogłam mieć tej przyjemności, to teraz ty się z nią
zabawiasz – Tom był ze swoim towarzystwem więc był pewny siebie.
-Justin proszę cię
daj spokój - szepnęłam mu do ucha
i pociągnęłam go w drugą stronę, jednak Tom nie dał za wygraną
-Teraz gdybym chciał mógłbym to zrobić- śmiał się – jest
nas więcej, a ty byś tylko na to patrzał
Justin chciał pobiec w jego stronę, ale złapałam mocniej
jego dłoń. Wiedział, że ma zostać ze mną
-Justin proszę cię nie reaguj. Po pierwsze nie miałbyś z
nim szans, a po drugie zostałabym sama i nie wiadomo jakby się to skończyło.
-Nie zostawię cie –uśmiechnął się do mnie. Tom krzyczał
coś za plecami, ale go nie słuchaliśmy.
Zbliżała się godzina 22 postanowiliśmy wrócić do domu
-No to pa – pożegnał się Justin pod moimi drzwiami
-Justin ?
-Tak?
-Zostaniesz ze mną?
-A nie chcesz troszkę ode mnie odpocząć – zaśmiał się
-Justin proszę cię – przytuliłaś się do niego
Wziął cię na ręce i zaniósł do pokoju. On poszedł się
umyć a ja przy moim łóżku rozłożyłam dla niego materac.
-To dla mnie ? – popatrzył dziwnie
-Tak a teraz daj mi 10 minut – poszłam wziąć zimny
prysznic, gdy wróciła Justin leżał na materacu. Weszłam błyskawicznie na łóżko
i chciałam iść spać, ale nie mogłam. Gdy tylko zamknęłam oczy widziała tą scenę
z parku. Zadałam sobie pytanie a co gdyby nie Justin. Chwyciłam jego dłoń i
mocno zacisnęłam.
-Jestem tu – powiedział
Po piętnastu minutach Justin myślał, że już śpię usiadł
na materac
-Bella muszę ci to powiedzieć. Wiem, że śpisz i mnie
usłyszysz, ale muszę. Kocham cię i żałuję wszystkiego co złego zrobiłem. Jesteś
wspaniałą osobą. I od dzisiaj nigdzie się bez ciebie nie ruszam i ty nigdy nie
zostaniesz sama. Nie wiem co bym teraz zrobił, g cie już nie było. Nie wiem,
czy bym to wytrzymał – nachylił się nade mną i pocałował mnie. Chciałam
odwzajemnić jego pocałunek, ale się powstrzymałam .
______________________________________________________________________
No to tak dziękuję wam za te miłe komentarze. I mam nadzieje, że czytających i komentujących przybędzie, wtedy blog zostanie
______________________________________________________________________
No to tak dziękuję wam za te miłe komentarze. I mam nadzieje, że czytających i komentujących przybędzie, wtedy blog zostanie