niedziela, 20 stycznia 2013

Rozdział 16

Gdy już mogłam wyjść. Okazało się, że domu musiałam wracać sama. I co miał być zawsze przymnie, ale to jest Justin. Może wypadło mu coś bardzo ważnego.
____________________________________________________________________________

Nie było go. Rozumiem jest to Justin Bieber. Wiem ma swoich fanów. Płyty, albumy , wywiady i te sprawy. Ale w tym czasie potrzebowałam go najbardziej, najbardziej. Postanowiłam, że nie będę czekała na autobus. Pójdę na pieszo.
-Bella – krzyczał jakiś chłopak – stój  - podbiegł do mnie i złapał mnie za rękę.
-Tom puszczaj. – krzyczałaś puszczaj –puszczaj zrozumiałeś
-a co jeśli nie?
-Tom proszę cię. Chcę wrócić do domu
-Wrócisz, ale za chwilę – zaśmiał się Tom. Popchnął cię w park, w miejsce gdzie nigdy nikt nie zaglądał. Przyparł cię do jakiegoś drzewa i siłą zdarł z ciebie koszulkę. Włożył rękę w twoje spodnie i całował cię po szyi
-Tom puść mnie. Proszę cię-  krzyczał ile miałaś tylko sił. –Proszę cię- płakałaś – Pomocy, pomocy
-Nikt cię nie słyszy więc się zamknij – wydarł się Tom
-Jesteś pewien – podbiegł do nas Justin
-O król i zbawca –Tom odsunął się ode mnie
-A coś ci nie pasuje? – zapyta się Justin
-Tak – Tom rzucił się na Justina.
-Zostaw go, zostaw go – darłam się na Toma
Chłopak wstał i odszedł
-Justin nic ci nie jest
-Przepraszam, przeprasza. – przytulił mnie
-Ale za co ?
-Gdyby nie ten wywiad, byłbym po ciebie wcześniej do czegoś takiego by nie doszło
-Ale Justin nie doszło na szczęście do niczego poważnego. I to dzięki tobie.
Dał mi swoją bluzę.  Mi swoją bluzę i ruszyliśmy w stronę mojego domu
-Justin idziesz do mnie.
-Nie, ja wrócę do naszego domu – on nadal ten dom uważał za nasz
-Nie. Proszę cie nie kłóć się teraz ze mną. Idziesz do mnie. Nie wierze, że w naszym domu jest coś takiego jak lód. A twoje oko potrzebuję lodu. – Justin zatrzymał się a ja stanęłam naprzeciwko niego.
-Przepraszam – chłopak mnie przytulił  - dobrze, że nic gorszego się nie stało.
Złapałam go za rękę i pociągnęłam w stronę mojego domu
-Bella?  Czemu tak długo wracałaś – zapytała Anna z oburzeniem w głosie
-Cześć – przywitał się Justin
-No dobra rozumiem – zaśmiała się siostra
-No to my idziemy do mnie
Pociągnęłam Justina i zaraz byliśmy u mnie w pokoju.
-Idę się umyć – uśmiechnęłam się – musze to z siebie zmyć
-Przepraszam –szepnął Justin i podszedł do mnie
-Justin pamiętasz? Przyjaciele – i uciekłam do toalety
Wzięłam długą gorącą kąpiel, chodź nadal czułam na sobie zapach Tom.
-Justin podasz mi jakieś ciuchy
-Są tam gdzie zawsze?
-Tak
Podał mi różowa sukienkę i szpilki. Uczesałam niesfornego kitka.
-Idziemy się przejść – zaproponował Justin
-No dobra – włożyłam marynarkę, wyłączyłam telefon i wyszłam za nim.
Łaziliśmy po parku dłuższy czas.
- O pan wybawiciel z swoja dziw…
-Tom nie waż się kończyć – wrzasnął Justin
-Nie mogłam mieć tej przyjemności, to teraz ty się z nią zabawiasz – Tom był ze swoim towarzystwem więc był pewny siebie.
-Justin proszę cię  daj spokój  - szepnęłam mu do ucha i pociągnęłam go w drugą stronę, jednak Tom nie dał za wygraną
-Teraz gdybym chciał mógłbym to zrobić- śmiał się – jest nas więcej, a ty byś tylko na to patrzał
Justin chciał pobiec w jego stronę, ale złapałam mocniej jego dłoń. Wiedział, że ma zostać ze mną
-Justin proszę cię nie reaguj. Po pierwsze nie miałbyś z nim szans, a po drugie zostałabym sama i nie wiadomo jakby się to skończyło.
-Nie zostawię cie –uśmiechnął się do mnie. Tom krzyczał coś za plecami, ale go nie słuchaliśmy.
Zbliżała się godzina 22 postanowiliśmy wrócić do domu
-No to pa – pożegnał się Justin pod moimi drzwiami
-Justin ?
-Tak?
-Zostaniesz ze mną?
-A nie chcesz troszkę ode mnie odpocząć – zaśmiał się
-Justin proszę cię – przytuliłaś się do niego
Wziął cię na ręce i zaniósł do pokoju. On poszedł się umyć a ja przy moim łóżku rozłożyłam dla niego materac.
-To dla mnie ? – popatrzył dziwnie
-Tak a teraz daj mi 10 minut – poszłam wziąć zimny prysznic, gdy wróciła Justin leżał na materacu. Weszłam błyskawicznie na łóżko i chciałam iść spać, ale nie mogłam. Gdy tylko zamknęłam oczy widziała tą scenę z parku. Zadałam sobie pytanie a co gdyby nie Justin. Chwyciłam jego dłoń i mocno zacisnęłam.
-Jestem tu – powiedział
Po piętnastu minutach Justin myślał, że już śpię usiadł na materac
-Bella muszę ci to powiedzieć. Wiem, że śpisz i mnie usłyszysz, ale muszę. Kocham cię i żałuję wszystkiego co złego zrobiłem. Jesteś wspaniałą osobą. I od dzisiaj nigdzie się bez ciebie nie ruszam i ty nigdy nie zostaniesz sama. Nie wiem co bym teraz zrobił, g cie już nie było. Nie wiem, czy bym to wytrzymał – nachylił się nade mną i pocałował mnie. Chciałam odwzajemnić jego pocałunek, ale się powstrzymałam .


______________________________________________________________________


No to tak dziękuję wam za te miłe komentarze. I mam nadzieje, że czytających i komentujących przybędzie, wtedy blog zostanie

 CZYTASZ=KOMENTUJESZ

sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział 15


-Bella- krzyczała Nina
-Czego chcesz?
-musimy pogadać, muszę ci coś wyjaśnić
-Justina nie posłuchałam myślisz, że ciebie posłucham?
-Bella proszę cię.
-Nie. Nie mam nawet takiego zamiaru
-Ale jak Justin się wyprowadził, mogę ci coś opowiedzieć proszę daj mi kilka minut
-Wyprowadził się ? Ale jak to ? Czemu? Co z naszym no znaczy się waszym domem?
-Chodź ze mną wszystko ci opowiem.
________________________________________________________________


 -Masz 5 minut –odparłam z niechęcą
-No bo Justin wyjechał bo on cię kocha
-A ta sytuacja z tobą?
-Może opowiem ci wszystko od początku. Jak tu przyjechałam nie miałam nikogo. Poznałam małą grupkę ludzi, ale żeby z nimi się kolegować trzeba spełnić jakieś zadanie. I moim zadaniem było poderwać Justina. W sumie nie poderwać, ale żebyście nie byli razem. Bo Justinowi nigdy się nie podobałam. A wtedy co widziałaś mnie w jego koszulce. Ja codziennie rano biegam i Justin szedł z jakimiś kwiatami i kawą. I wpadliśmy na siebie, a że ja nie wracałam domu. Tylko szłam się spotkać ze znajomymi, pożyczył mi swoją bluzkę.
-I czemu mi wcześniej tego nie powiedzieliście?
-Justin nie kazał. Wiedział jaka byłaś szczęśliwa z Joshem. Nie chciał tego niszczyć, za bardzo cię kochał.
Wstałam i pobiegłam do domu. Jak tylko weszłam do domu zadzwoniłam do Rose
„-Justin mnie kocha. Rozumiesz to?
-Cały czas o tym wiedziałam
-Wiedziałaś i mi nie powiedziałaś. Dziękuję fajna z ciebie przyjaciółka.”
Od razu się rozłączyłam. Wiedziałam, że chciała być wierna Justinowi też jest jego przyjaciółką, ale gdybym to wiedziała wcześniej Josh by żył. Nie umiałam jej tego wybaczyć
Dni mijały coraz szybciej. Tygodnie miesiące. Pół roku minęło od śmierci Josha i od dnia kiedy ostatni raz widziałam się z Justinem. Z Rose też już się nie przyjaźniłam. Wyprowadziła się. Zaczęłam się zadawać z towarzystwem Niny. Lubiłam spędzać z nimi czas zapominałam wtedy o wszystkim.
-Zajaraj! –powiedział Tom
-Wiesz, że zrobię wszystko tylko nie to – Tom był przywódcą grupy, był tam najważniejszy
-I tak niedługo czeka cię próba
-Ale to dopiero niedługo, a teraz sory, ale muszę być o 19 w domu.
-To jutro widzimy się, wymyślimy ci fajne zadanie – krzyknął chłopak, gdy się oddalałam
W domu była tylko Anna. Rodzice i Van przeprowadzili się do babci, która czuje się coraz gorzej , a ja zostałam z siostrzyczką
-Młoda chuchnij
-Jak chcesz wiedzieć nie paliłam.
-Nie wierze ci na słowo
-Przykro mi będziesz musiała. –wyciągnęłam coś z apteczki i pobiegłam do swojego pokoju

„-Justin tu Anna, pamiętasz mnie?
-Siostra Belli. ?
-Tak. Dzwonię bo mam problem i to poważny?
-Coś z dziewczyną?
-Wiem, że poukładałeś sobie pewnie życie na nowo, ale  Bella kilka dni po twoim wyjeździe dowiedziała się całej prawdy. I wpadła w złe towarzystwo. Wczoraj próbowała popełnić samobójstwo.
-Ta Bella?
-Tak, ale nie dzwonie tylko dla tego. Miała w ręce kartkę. Napisane na niej do Justina bałam się przeczytać. Twierdze, że powinieneś zrobić to osobiście
-Będę tam jak najszybciej. I nie. Nie poukładałem sobie życia”
Tak jak obiecywał. Był już wieczorem.
Siedział i trzymał mnie za rękę. Ze łzami w oczach czytał list do niego.


Kochany Justinie
            Jak to przeczytasz mnie już w śród was nie będzie, ale pamiętaj zawsze kochałam cię najmocniej, zawsze.
Josh? Jego oczywiście też zawsze będzie coś z niego we mnie.  Ale tylko dzięki tobie byłam sobą. Wiedziałam co chcę robić w życiu. Odpowiedź na pytanie brzmi TAK chcę za ciebie wyjść, chcę mieć z tobą dzieci i się zestarzeć, ale niestety jest za późno nie da się mnie uratować, po prostu nie da. Czuję, że nawet gdybym teraz żyła i byśmy się spotkali nie mogłabym z tobą być za bardzo cię zraniłam
                                                                                              Twoja na zawsze 


Łza Justina spłynęła mi na rękę. Przytuli mnie a je słyszałam tylko jak wypowiada cicho moje imię
-Justin? Jesteś tu?
-Bella? – chwycił mocno moją rękę – tak jestem
-Przepraszam – po policzku spłynęła mi łza –przepraszam za wszystko, za to że cie nie wysłuchałam, za to że nie uwierzyłam, że miedzy tobą a Niną nic nie mam i za to że musiałeś patrzyć na mnie szczęśliwą z Joshem.
-Nie przepraszaj. – przyłożył moją dłoń do policzka – a Joshowi dziękuję codziennie, że przynajmniej przy nim mogłaś być szczęśliwa
-To nie prawda. Przy tobie też byłam
-Mogę ci zadać dwa pytania?
-Możesz
-czemu takie towarzystwo i czemu to zrobiłaś? Co będzie dalej z nami?
-Justin nie dawałam sobie rady, oprócz  nich nie miałam nikogo. Gdy tylko wracałam do domu myślałam o tobie i Joshu. Wtedy nie miałam sił aż w końcu coś pękło nie wytrzymałam. – płakałam –
Z nami? Nie wiem co będzie z nami czas pokażę, ale zostańmy na razie przyjaciółmi. Tylko o tyle cię proszę
-Pod kilkoma warunkami?
-jakimi – zapytałam
- Skończysz zadawać się z tamtymi. Nie będziesz palić. I będziesz mi wierzyć
-Okey. I nigdy nie paliłam nigdy. Ale ja mam tylko jedną prośbę. Po prostu bądź.
-Będę.  Idź spać – Justin wstał i chciał włożyć kurtkę
-Justin proszę cie zostań. Nie chcę być sama.
Gdy się obudziłam Justin spał na krześle i trzymał mnie za rękę.
Cały tydzień spędziłam w szpitali. Miałam dużo spotkań z psychologiem i zrozumiałam moje błędy.
Gdy już mogłam wyjść. Okazało się, że domu musiałam wracać sama. I co miał być zawsze przymnie, ale to jest Justin. Może wypadło mu coś bardzo ważnego.


Czytasz = komentujesz ♥

kolejny rozdział

Rozdział 15 mam już napisany, ale pod 14 nie ma żadnych komentarzy, więc zastanawiam się nad usunięciem bloga. Przykro mi no, ale po co pisać jak 5 osób komentuje więc nie więcej i czyta. ? :)

piątek, 18 stycznia 2013

Rozdział 14


Posprzątałam cały dom zrobiłam śniadanie. Ubrałam dresy bluzę, Naszykowałam jakieś jeansy i koszule Joshowi. I nas spakowałam
-Kochanie wstawaj.
-No już bo musimy posprzątać
-Już to zrobiłam. Spakowałam nas nawet. A śniadanie już czeka.
-jak ty to robisz?
Zjedliśmy śniadanie zapakowaliśmy się do auta i ruszyliśmy do domu.
Naglę zauważyłam dużego tira wyjeżdżającego z skrzyżowania i usłyszałam pisk opon.

_____________________________________________________________________
Otworzyłam oczy i czułam straszny ból.
-Nie ruszaj się – powiedziała pielęgniarka
-Gdzie Josh co z nim ? jak się czuję co się stało ...?
-Lepiej, żeby ktoś inny pani opowiedział
-Jest moja mama?
-Nie ma jest jedynie pewien chłopak. Poprosić go?
-Tak..
Justin. Był to popłakany Justina.
-Pamiętasz tyle razy ci mówiłem, że  w taką pogodę się nie jeździ. – krzyczał
-Przestań pieprzyć – nie umiałam być dla niego miła po tym co zrobił – gdzie jest Josh.
-A może opowiem ci wszystko od początku?
-Siadaj – wskazałam mu krzesło
-Na pewno jak pamiętasz strasznie lało. I jak już wracaliście w jechał w was tir. W sumie w bok tam gdzie siedział Josh
- I co z nim gdzie jest?
-Bella przykro mi – popłakał się – stało się to na miejscu.
-Wyjdź , proszę cię wyjdź – wygoniłam go cała zapłakana. Josh nie żyje i była to moja wina, ja chciałam wracać. Mój Josh, którego kochałam i który tak bardzo kochał mnie. A ja miałam połamane tylko żebra.
-Bella pod wieczór będziesz mogła wyjść , twoi rodzice będą późno w nocy w domu. Mam cię odwieź – powiedział Justin zerkając przez drzwi
-Wrócę sama.
-W żadnym wypadku. Chyba coś ci się stało podczas tego wypadku
-A Nina?
-No wiesz… - przerwałam mu
-Dobra nie chcę tego słuchać
Bałam się, że powie , że jest mu z nią dobrze. A ja zostałam sama.
-Muszę ci coś wyjaśnić –powiedział Justin gdy staliśmy pod drzwiami mojego domu
- Justin nie chcę jeszcze tego słuchać. Okey? Mam już dość na dzisiaj
-Alee – zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem
Nie umiałam, a może nie chciałam z nim gadać. Ten dzień był najgorszym dniem w moim życiu.
Rodzice wrócili o 00;00
-Jak się czujesz córeczko?
-jak się czuję? A może tak jakby nikt mnie nie chciał. Josha już ze mną nie ma, a wy co ? nawet po
wypadku nie raczyliście wrócić .
-Bella
-Możecie mi dać wszyscy święty spokój? Mam już wszystkiego dosyć
Nie spałam całą noc oglądałam zdjęcia Josha. Nawet było moje i jego zdjęcie zrobione przez Rose.
O godzinie 10 wyszłam z łóżka miała godzinę, żeby się przygotować i ostatecznie się z nim pożegnać . Ubrałam jakieś czarne ciuchy. Wydrukowałam nasze zdjęcie i wsadziłam je w ramkę. Miałam ze sobą tylko zdjęcie i białą róże.  Na cmentarzu została dłużej niż wszyscy. Nie mogłam go zostawić samego nie mogłam. Miała nadzieje, że wróci, że stanie za mną , że mnie przytuli, że będzie. Pod wieczór położyłam ramkę na grobie razem z kwiatkiem. I poszłam do domu.
-Bella?
-Anna? – rzuciłam się jej na szyje i się poryczałam
-Chodź do góry pogadamy.
Siostra wzięła kanapki i usiadłyśmy u mnie w pokoju.
-jak się czujesz? –zapytała
- Jak mam się czuć. Mój chłopka nie żyje. Drugi ma inną. Rodzice mają mnie w dupie. Układa się super. Wtuliłam twarz w misia i ryczałam jak małe dziecko któremu ktoś zabrał jego ulubioną zabawkę.
-A idziesz jutro do szkoły?
-Idę –pokiwałam głową – nie chcę stracić kilku dni
-a projekt z fotografii?
-Nie zaliczę przedmiotu, za dużo wspomnień.
-Pani to na pewno zrozumie, a teraz się połóż jest późno.
Zrobiłam tak jak kazała i od razu usnęłam. Od piątej już nie mogłam spać. Wzięłam kąpiel, ubrałam byle jakie ciuchy i się troszkę pouczyłam chodź do niczego nie miałam głowy.
Do szkoły zawiózł mnie tata
-Hej Bella… -przywitała się Rose
-Nie pytaj jak się czuje bo nigdy w życiu nie czułam się gorzej.
-Nie miałam nawet takiego zamiaru . Była u mnie pani od fotografii i za twoje najlepsze oceny zaliczy ci przedmiot. Pogadałam z nią o tym
-Skąd wiedziałaś, że nie dam rady?
-Widziałam te zdjęcia. Widziałam pomnik Josha.
Nagle zrobiło mi się zimno
-dziękuje cie jesteś kochana.
Usiadłam na ławce , a ona koło mnie
-Mogła zostać kilka dni w domu mizernie wyglądasz
-Miałabym później tyle nadrabiania. Jeszcze dzisiaj mamy historię.
-Widzisz kto się zjawił.
-Nina? Sama? Bez Justina?
-W poniedziałek była sama bo Justin siedział u cb w szpitalu, ale wczoraj i dzisiaj to jest podejrzane
-może znalazła sobie inny cel i dlatego Justin był u mnie
Zrobiło mi się jakoś przykro myślałam, że mu zależy.
-Dobra nie gadajmy już na ten temat – Rose wstała z ławki –idziemy do klasy
Wiedział, ze Rose coś wiedział, ale nie chciała mi powiedzieć końcu była moją przyjaciółką, ale była też przyjaciółką Justina. Pierwszą mieliśmy historię
-O widzę Panna Bella! Ciekawe czy powtórzyła materiał z poniedziałku, a kolega jej już nie uratuję
-Mógłby się pan zastanowić co mówi. Bo jest pan głupszy od mojej młodszej siostry. – wykrzyczałam mu to prosto w twarz. Kazał mi iść do Pani dyrektor, ale ona to zrozumiała i stwierdziła, że musi sobie porozmawiać z nauczycielem. Gdy od niej wyszłam była już przerwa
-Bella- krzyczała Nina
-Czego chcesz?
-musimy pogadać, muszę ci coś wyjaśnić
-Justina nie posłuchałam myślisz, że ciebie posłucham?
-Bella proszę cię.
-Nie. Nie mam nawet takiego zamiaru
-Ale jak Justin się wyprowadził, mogę ci coś opowiedzieć proszę daj mi kilka minut
-Wyprowadził się ? Ale jak to ? Czemu? Co z naszym no znaczy się waszym domem?
-Chodź ze mną wszystko ci opowiem.








CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥

Nowy post

No to, że ten no ... tak no wiecie no. http://www.youtube.com/watch?v=Zei4iEEuw48 najpierw oglądnijcie sobie to i po jarajcie się ze mną a tak o 23:00 spodziewajcie się nowego rozdziału . :)

sobota, 12 stycznia 2013

Rozdział 13


-Opowiadaj o co chodzi – zaczęła Rose
-To już wszyscy wiedzą?
-Wampir wszystkim opowiedział. Zresztą dziwisz się udało jej się.
Opowiedział jej wszystko. O tym, że Justin poprosił mnie o rękę, że chyba zdradził mnie z Niną.
-Jak on mógł. Jeszcze miał tupet przyprowadzać ją do szkoły.
-Ma prawo. Ja mam Josha. Nie ukrywam się z tym. To on też nie musi.
-Ale ty go nie zdradziłaś. Nigdy.
-Ale wiesz, że tak się czuję, jakbym go zdradziła. Przez to, że jestem z JOSHEM.
-Czyli nie kochasz go?
-Na początku nie byłam tego pewna, ale kocham go. Przy nim czuję się szczęśliwa. Może dlatego że bardzo przypomina mi Justina. Jego miodowe oczy, brązowe włosy, może to z tego względu.
__________________________________________________________________________________________
- A jeśli do Josha czujesz coś tylko bo przypomina ci Justina?
-A jeśli tak nie jest mam później, żałować? Obiecałam sobie, że nie skrzywdze Josha.
-Ale będziesz krzywdziła siebie –powiedziała Rose
-Na razie jest znakomicie. W piątek jedziemy nad jezioro.
-Josh kiedyś coś mówił, że jego rodzice mają domek nad jeziorem.
-Tak?
-No. Chodź bo się na lekcję spóźnimy.
Całą lekcję nauczycielka mówiła coś o jakimś projekcie.
Mamy na niego pawie dwa tygodnie?
-Nina co wybierzesz? -zapytała pani.
-Życie sławnych gwiazd. – no tak życie Justina
-A ty Bella?
-Proszę panią, uroki naszego parku
-Bardzo pomysłowe
-Dziękuję
-Projekty przedstawicie w następny piątek
Sporo czasu, ale ja już dzisiaj postanowiłam zacząć. Po szkolę wróciłam do domu i zadzwoniłam do Josha
„-Hej kochanie. Może wybrałbyś się ze mną do parku?
-Hej. A mogę wiedzieć po co?
-Muszę zrobić projekt, ale jak nie chcesz nie ma spawy
-za 15 minut będę po ciebie . Kocham cię „
Po dwudziestu minutach byliśmy już w parku. Josh sobie spacerował, a ja robiłam zdjęcia. Co drugie zdjęcie było Josha. Uśmiechniętego chłopaka. Nie mogłam po postu się  na patrzeć. Josh chodził szczęśliwy. A dzięki temu i ja.
Po godzinie miałam już multum zdjęć. Teraz mijał nam tak każdy dzień. Najpierw szkoła, później park.
W końcu był piątek.
-Skarbię jesteś już spakowana – zapytał Josh jak wracaliśmy do domu
-Nie do końca.- nie miałam kiedy
-Starczy ci godzina?
-Za godzinę pod moim domem. – uśmiechnęłam się i go pocałowałam
W domu nie było nikogo. Dziwiłam się, bo nikt mi nic nie mówił.
W moim pokoju leżała kartka .
„Bella pojechaliśmy na tydzień do babci. Miłego weekendu z Joshem. Całuję mama „
Spakowałam się szybko, zjadłam obiad, który naszykowała mi mama.
_kochanie jesteś tu?
-Josh tak bez dzwonienia się wchodzi – zaśmiałam się – idę, wezmę tylko walizkę
-Gdzie leży ja ją wezmę
-w salonie
-Co ty bierzesz. My jedziemy tam na 3 dni. Nie wyprowadzasz się nigdzie – śmiał się ze mnie
Siedzieliśmy już w aucie. Co chwilę leciały jakieś smętne piosenki
-Długo się jedzie nad do jezioro ?
-Za 30 minut powinniśmy być.
-zaśpiewaj coś – wyłączyłam radio, a Josh zaczął śpiewać. O wysokiej brunetce z zielonymi oczami.
-to o mnie? – zapytałam gdy skończył
-No chyba, że mam inną dziewczynę
-no wiesz ja tam nie wiem
-Kochanie? Nie wierzysz mi?
-Wierzę, wierzę
Pół godziny minęło bardzo szybko. Domek rodziców Josha. Był mały, ale bardzo zadbany i ładny.
W środku były dwa pokoje, kuchnia i łazienka.
-Do zmroku mamy jeszcze niecałe 20 minut – powiedział chłopak – jest ładna noc może pójdę ozpalić ognisko
-Idź, ja przygotuję coś do jedzenia. Wezmę koc i zaraz do ciebie przyjdę.
Po godzinie ognisko się paliło. Zrobiłam kanapki i przyniosłam kiełbaski.
Położyliśmy się na kocu i patrzyliśmy w niebo
-Josh kochasz mnie?
-Głuptasie jakie pytanie. Oczywiście, że tak. Kocham cie od podstawówki. Od kiedy tylko pamiętam.
-A za co mnie kochasz?
-Za to, że jesteś sobą. Pewna siebie i oryginalna dziewczyna, za to że jesteś
Pocałowałam go.
-a ty ?
-Ja kocham cię. Kocham cię i to bardzo. Za to, że zawsze jesteś przymnie, za twoje oczy zielone. Za poczucie humoru. Za wszystko
Leżeliśmy wtuleni w siebie. Rano obudziłam się w tulona w chłopaka, ale w wygodnym łóżku. Musiał mnie tam zanieść. Chciałam wstać tak, żeby Josh się nie obudzi, ale mi się nie udało
-Kochanie gdzie idziesz?
-Zrobić kanapki – pocałował mnie w plecy
-Przyniesiesz mi?
-oczywiście
Po chwili wróciłam do łóżka w sunęłam się pod kołdrę.
-Pogoda nie za ciekawa.
-Posiedzimy dzisiaj w domu. Nie będziemy się nudzić.
Do godziny piętnastej siedzieliśmy w łóżku i oglądaliśmy różne komedie.
-Chodź zejdziemy na dół. Rozpalę w kominku. Zagramy w skrable.
-Daj mi 30 minut. Umyje się i ubiorę
Ubrałam jeansy i koszulę w kratkę.
-jestem.
-Ślicznie wyglądasz – pocałował mnie
Prawię przez godzinę graliśmy. Słowa jakie wymyśliliśmy były bardzo śmieszne.
Wstałam i poszła do kuchni. Nagle poczułam, że ktoś całuje mnie po szyi.
Odwróciłam się i ściągnęłam Joshowi koszulkę.
Całując mnie odpinał mi koszulę. Szybko się odsunęłam
-Nie mogę, naprawdę nie mogę.
-Nie wiem co mi wpadło do głowy. To moja wina przepraszam.
-Josh – chłopak usiadł na kanapie – to nie twoja wina, ale ja nie jestem jeszcze na to gotowa nie teraz.
Pocałowałam go
-Rozumiem cię.
Resztę dnia spędziliśmy na wygłupianiu się. Jutro już niedziela.
Po umyciu się wskoczyłam do łóżka i od razu usnęłam.
W niedzielę wstałam. I padało
-Josh, kochanie.
-Tak?
-pada jedziemy po śniadaniu do domu
-dobrze dobrze – i poszedł spać
Posprzątałam cały dom zrobiłam śniadanie. Ubrałam dresy bluzę, Naszykowałam jakieś jeansy i koszule Joshowi. I nas spakowałam
-Kochanie wstawaj.
-No już bo musimy posprzątać
-Już to zrobiłam. Spakowałam nas nawet. A śniadanie już czeka.
-jak ty to robisz?
Zjedliśmy śniadanie zapakowaliśmy się do auta i ruszyliśmy do domu.
Naglę zauważyłam dużego tira wyjeżdżającego z skrzyżowania i usłyszałam pisk opon.





CZYTASZ = KOMENTUJESZ ! ♥








piątek, 11 stycznia 2013

Kontakt

Jeśli ktoś chce być informowany . To po prawej stronie jest zakładka kontakt. Są tam 2 linki do tt i fb. Jeśli chcecie być informowani o nowych notkach, napiszcie.

czwartek, 10 stycznia 2013

Rozdział 12


Chłopak przyniósł mi piżamę swojej siostry i ręcznik. Poszłam się wykąpać, a bieliznę umyłam w rękach i powiesiłam na grzejniku.
Gdy Josh wrócił w samych spodenkach, przyniósł materac. Rzucił go na środek pokoju i słodko się uśmiechnął. A ja delikatnie do niego podeszłam i pocałowałam go. Rano obudziłam się wtulona w niego. Nie byłam pewna czy to z rozpaczy, ale przy nim byłam sobą. Byłam bezpieczna. 


____________________________________________________________________________
-Kochanie chcesz śniadanie?- zapytał Josh
-Nie. Proszę nie odchodź. Chcę cię , mieć przy sobie – nie chciałam by gdzieś szedł. Bałam się , że nie wróci.
-A mogę się tylko ubrać? Zrobimy naleśniki i pójdziemy na spacer- zaproponował Josh
-Gdzie położyłeś moje wszystkie kartony? Wczoraj o nich zapomniałam
-U moich rodziców w sypialni – wstał i gdzieś poszedł – Masz ubieraj to – przyniósł mi jeansy jego koszulką i trampki – w tym wyglądasz najlepiej. Podeszłam do niego pocałowałam go w policzek i uciekłam do toalety.
Po 15 minutach wyszłam
-Josh gdzie jesteś?
-W kuchni. Zrobiłem naleśniki z truskawkami.
Zbiegłam na dół i od razu sięgnęłam po naleśnika.
-Smakuję ci? –zapytał Josh
-Pyszne
-Ale widzę, że coś cię dręczy. Mi możesz wszystko powiedzieć?
-Będę uznawana za puszczalską. Rozstałam się z Justinem i od razu jestem z tobą.  Czuję się nie fair wobec Ciebie.
Wstał, podszedł do mnie i klęknął przede mną.
-Kochanie. Ja tak nie twierdzę. Kocham cię i wierze, że ty mnie też. A wiesz co ci powiem. Gdyby nie to, że Justin jest twoim byłym to w życiu nikt by o tym nie gadał.
Pocałował mnie, chwycił za rękę.
Spacerowaliśmy po parku.  Josh cały czas zbierał kwiatki. Po chwili dał mi mały bukiecik. Pocałowałam go. i wtedy zauważyłam Justina z jego nowymi przyjaciółmi. Byli to z znajomi z naszej szkoły.
- Josh możemy stąd iść? Proszę cię.
-Nie.  Bella pokarz im, że już cię to nie ruszę a w następny weekend pojedziemy we 2 nad jezioro,
-No dobrze.
Spacerowaliśmy jeszcze przez dwie godziny.
-Idziemy na pizze?
-Ale ja nie mam przy sobie pieniędzy ?
-Kochanie nie przesadzaj.
Poszliśmy do najlepszej pizzerii w mieście. Podeszła do mnie jakaś dziewczyna z mikrofonem i gości z kamerą i zapytali o Justina. Odpowiedziałam im, że ma Josh’a, a z Justinem się rozstaliśmy. Poprosiliśmy, żeby dali nam spokój i wróciliśmy do jedzenia.
-Możesz zostać u mnie na noc?
-Ale tylko jedną!
-Dlaczego?
-Nie chcę na razie mieszkać z chłopakiem, po tym co przeszłam.
-Rozumiem. – wziął mnie na barana i zaniósł pod sam dom
-Teraz możesz mnie postawić
-A co będę za to miał?
-Całusa – postawił mnie a ja zaczęłam biegać przed domem – jak mnie złapiesz .
-Myślisz, że nie dam rady- zaśmiał się – dla całusa zrobię wszystko
Po chwili mnie już miał dał mi namiętnego całusa. I patrzył w moje oczy. Wtedy uświadomiłam sobie, że jego oczy się śmieją, że są szczęśliwe. Dzięki mnie, a ja jestem szczęśliwa dzięki niemu.
Josh poszedł nakarmić swojego psa, a ja rozglądałam się po jego pokoju. Znalazłam ramkę z moim zdjęciem. Postawiłam je na komodzie.
-Josh, wróciłeś?
-Tak.
-Przyniósł byś mi książki?
-O no tak jutro do szkoły.
Cały wieczór spędziliśmy nad książkami. W nocy włączyliśmy sobie mój ulubiony film . „3 metry nad niebem „. Po filmie poszłam wziąć kąpiel
-Bella telefon ci dzwoni
-Wejdź
Byłam owinięta w ręcznik. Dzwoniła mama
„-Hej ,masz zamiar wrócić dzisiaj do domu?
-Mamo zostanę trochę u Josha”
Rozłączyłam się
-Ślicznie wyglądasz?
-Nie żartuj sobie.
- Ja nie żartuję – przytulił mnie od tyłu i pocałował
-Wyjdź muszę się przebrać – wypychałam go łazienki
-Możesz przy mnie.
_Josh…
-Dobra dobra idę już
Umyłam zęby, ubrałam piżamę, uczesałam kitka i poszłam do pokoju Josha. Chłopak już spał. Spakowałam jego książki i moje i położyłam koło niego.
-Josh pobudka – szturchałam chłopka – jest już 7
-A ty już gotowa?
-Jestem na nogach już godzinę. Zrobiłam ci śniadanie.
-Anioł nie kobieta – pocałowałam go
-Wstawaj. Za 15 minut widzę cię na dole
-Jak moja mama. – marudził siadając na łóżku
-Słucham kotku ? – zaśmiałam się
Po 45 minutach byliśmy już w szkolę. Josh poszedł do kolegów, bo on miał wf, a ja do przyjaciółki, bo miałam zajęcia z fotografii.
-Opowiadaj o co chodzi – zaczęła Rose
-To już wszyscy wiedzą?
-Wampir wszystkim opowiedział. Zresztą dziwisz się udało jej się.
Opowiedział jej wszystko. O tym, że Justin poprosił mnie o rękę, że chyba zdradził mnie z Niną.
-Jak on mógł. Jeszcze miał tupet przyprowadzać ją do szkoły.
-Ma prawo. Ja mam Josha. Nie ukrywam się z tym. To on też nie musi.
-Ale ty go nie zdradziłaś. Nigdy.
-Ale wiesz, że tak się czuję, jakbym go zdradziła. Przez to, że jestem z JOSHEM.
-Czyli nie kochasz go?
-Na początku nie byłam tego pena, ale kocham go. Przy nim czuję się szczęśliwa. Może dlatego że bardzo przypomina mi Justina. Jego miodowe oczy, brązowe włosy, może to z tego względu.









_________________________________________________________
Przepraszam, za błędy. Dzisiaj takie nudne bo nie mam weny. Jak będą komentarze, kolejny będzie szybciej. Przepraszam za błędy szybko pisałam
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

środa, 9 stycznia 2013

Nowy rozdział

Hej wam. Miałam zamiar nowy dodać dzisiaj. Ale jutro mam 2 sprawdziany, naukę na anglika. Nie wyrobię się. Jutro hymm. postaram się, a jak nie to w piątek na 100% :)

wtorek, 8 stycznia 2013

Rozdział 11

Czytasz = komentujesz

Całą kolację Justin rozmawiał z Niną, a ze mną i Josh'em zamienił dwa zdania
-Ale mają tupet. Nawet nie mogli się ładniej ubrać - szepnęła do Justina
-Zamknij się dobra! Mi się podoba -wrzasnęłam - będziecie to jedli?
-Bella ona jest gościem -zwrócił  mi uwagę Justin
-O to bardzo Panią przepraszam - wzięłam miskę z zupą i wyszłam.
Josh pobiegł za mną, a Justin został, wpatrzony w blondi
_______________________________________________________________________

-Nie martw się – powiedział Josh
-Ale widzisz co oni wyprawiają, widzisz?
-Bella. Justinowi coś się stało, nigdy się tak nie zachowywał.
-Wiem. Mam do ciebie prośbę.
-Tak?
-Źle się poczułam. Przeproś ich ode mnie. Idę się położyć – nie czekając na odpowiedź uciekłam do góry.
Rozpłakana położyłam się w pokoju dla gości.
-Bella źle się poczuła, położyła się spać.
-Dzięki za informacje – powiedział Justin  i wrócił do rozmowy z Niną
-Debilu, naprawdę chcesz stracić taką dziewczynę. Chcesz tego ? –Josh wyszedł i trzasną drzwiami
-Nina  przepraszam cię, ale musimy zakończyć imprezę. Muszę iść do Belli -  Nina wyszła, a Justin przyszedł do mnie. Udawałam, że śpię. Wziął mnie i przeniósł  do naszej sypialni. Całą nic myślałam o tej kolacji. Z łóżka wyszła dopiero o piętnastej . Justin siedział przed telewizorem, a w kuchni i salonie był taki bałagan. Wzięłam się za sprzątanie
-Kochanie. Zostaw to musimy pogadać – powiedział Justin
Usiadłam naprzeciwko niego i bawiłam się pluszowym misiem, którego kiedyś od niego dostałam/
- Masz mi coś do powiedzenia czy mogę iść skończyć sprzątanie – zapytałam
-co się wczoraj z tobą działo?
-Co się działo ze mną? Nie zauważyłeś jaki jesteś zapatrzony w Ninę? Całą kolację nie zwracałeś na mnie uwagi. Nawet jak Wampir – nie miałam zamiaru jej tak nazywać przy Justinie – mnie obraził nic nie zrobiłeś. Tylko się patrzyłeś.
-Kochanie przepraszam.
-Mam pomysł. Ja się spakuję i wrócę do domu. Odkąd mieszkamy razem ciągle się kłócimy. Nie cieszymy się wolnym czasem, który razem spędzamy.
-Chyba będzie najlepsze rozwiązanie. Ale jak wszystko sobie przemyślisz to obiecaj, że wrócisz
-Obiecują – przytuliłam go i poszłam na górę zapakować najpotrzebniejsze ciuchy.
Po godzinie byłam już w domu.
-Hej wszystkim. Wróciłam
- O patrzcie zakochana księżniczka już nie jest zakochana – zaśmiał się tata
- Jest  ! Tylko chciała wrócić do swojej kochanej rodzinki – zaśmiałam się
Cały dzień siedziałam u siebie w pokoju oglądałam zdjęcia moje i Justina. Wieczorem, ktoś zaczął rzucać kamieniami w moje okno był to Justin z gitarą.
-Głupku co ty robisz? Chcesz mi szybę wybić
-Złaź na dół. Natychmiast
Szybko zbiegłam z góry. Ubrałam bluzę i wyszłam przed dom.
Justin zaśpiewał OLLG, po czym klęknął na jedno kolano
-Wyjdziesz za mnie?
-Justin wstawaj nie wygłupiaj się!
-Ja się nie wygłupiam.
-Wstawaj
-Obiecaj, że się zgodzisz
-Justin wstań i wracaj do domu. Ja się zastanowię.
-Obiecaj, że będę miał odpowiedź z samego rana.
-Postaram się – pocałowałam go i wróciłam do domu.
Wykąpałam się, ubrałam piżamę mamy bo wszystkie moje ciuchy zostały u Justina.
I położyłam się do łóżka. Przy włączonej muzyce wpatrywałam się  w pierścionek od Justina. Wiedziałam co mu rano powiem. Wiedziałam, że to będzie tak. Czułam, że z nim spędzę resztę życia, że będziemy mieli dzieci, że mimo koncertów Justina będziemy szczęśliwy. Wstałam tak wszcześniej jak nigdy była sobota więc wolne od szkoły. Poszłam do łazienki ubyłam twarz, zęby, nałożyłam makijaż . Ubrałam pomarańczową sukienkę i czarne szpilki. Uczesałam dziwnego warkocza i wpięłam wsuwkę z pomarańczową różyczką. Wyszłam z domu i poszłam do Justina.  Przed jego domem się zatrzymałam. I zwątpiłam, a co jeśli będzie tak jak jest teraz? Jak będziemy się tylko kłócić ? Ale jak się kochamy damy radę. Wstałam z ławki i poszłam pod drzwi. Zapukałam, ale to co zobaczyłam. Nina w koszulce Justina, którą ja mu kupiłam. A Justin stoi za nią w samych spodniach.
-Justina, ale  - wybiegłam z jego domu.
Chłopak cały czas biegł za mną
-Stój muszę ci to wytłumaczyć
Zatrzymałam się tylko po to, żeby ściągnąć buty w których się nie wygodnie biega.
-Nie musisz mi tego tłumaczyć.
Pobiegłam do parku. Nie mogłam w takim stanie wrócić do domu. Po prostu nie mogłam.
„Justin spakuj moje rzeczy. Ktoś po nie wpadnie za dwie godziny.”
Zaraz po tym smsie zadzwoniłam do Josha i poprosiłam go o to, żeby odebrał moje rzeczy i jak będą już u niego w domu niech mi zadzwoni a ja wszystko mu opowiem.
Po 3 godzinach byłam już u Josha
-Hej – przytuliłam go i zaczęłam płakać
-Jak ty wyglądasz, co ty robiłaś?
-Siedziałam w parku
-Będziesz chora. Chodź do góry. Dam ci jakieś ciuchy
Chłopak wyciągnął swoją koszulkę i poszedł po spodnie do siostry.
-Więc opowiadaj.
-Wczoraj Justin poprosił mnie o rękę.
-I o to taka afera?
-Nie. Rano poszłam do niego, żeby dać mu pozytywną odpowiedź, ale drzwi otwarła Wampirzyca, w jego koszulkę , a on stał w samych spodniach. Z samego rana.
-No to nie ciekawie.
-Skończony dupek.
-Puszczę ci coś co poprawi ci zaraz humor.
Włączył tableta i puścił filmiki z naszego dzieciństwa. Jak śpiewamy jakieś piosenki, jak w samych majtkach tarzamy się w błocie.
-A gdzie są twoi rodzice – zapytałam pod wieczór
-Wyjechali na weekend na narty, może u mnie zostaniesz?
-Z miłą chęcią.
Chłopak przyniósł mi piżamę swojej siostry i ręcznik. Poszłam się wykąpać, a bieliznę umyłam w rękach i powiesiłam na grzejniku.
Gdy Josh wrócił w samych spodenkach, przyniósł materac. Rzucił go na środek pokoju i słodko się uśmiechnął. A ja delikatnie do niego podeszłam i pocałowałam go. Rano obudziłam się wtulona w niego. Nie byłam pewna czy to z rozpaczy, ale przy nim byłam sobą. Byłam bezpieczna. 

sobota, 5 stycznia 2013

Rozdział 10

Nina nowa blondynka jak zobaczyła tylko kto po mnie przyszedł. Zaraz do nas podbiegla
-Justin! Jestem twoją wielką fanką.
-Bardzo mi miło – przytulił ją
Wiem to jest jego fanka, musiał być miły, ale ona zrobiła to specjalnie. Pochwaliła się, że chodzi ze mną do klasy i mieszka na tej samej ulicy co ja.
-To może wrócisz z nami ? –zaproponował Justin
-Z przyjemnością – czułam w jej glosie podstęp
Całą drogę mieli mnie gdzieś. Nawet słowem się nie odezwali do mnie. Gdy byliśmy pod domem Blondi zapytała
-Mogę cię przytulić? Jaka jestem szczęśliwa. Moje marzenie się spełniło 
Ja nie zwracając na nich uwagi poszłam do domu.
-Bella – krzyknął  Justin – co ty odstawiasz? –zapytał zamykając za sobą drzwi
-Ja? Znowu ja będę winna, a kto mnie całą drogę olewał? 
-Przepraszam, ale ty nie paliłaś się do rozmowy – podszedł do mnie i mnie przytulił
-Myślisz, że to pomoże ?
Pocałował mnie
-A to? Kochanie! Coraz częściej się kłócimy.
-Justin, ale zrozum to. Wyobraź sobie jak ja się czuję. Masz dla mnie mało czasu, ignorujesz mnie – pocałował mnie
-Skończmy tą dyskusję i idziemy na obiad. Sam ugotowałem
-Sam?
-No tam. Może z pomocą mamy.
-Dodaj, że ogromną – obydwoje wybuchneliśmy śmiechem
Obiad był doskonały. Usiedliśmy w salonie, a ja wyciągnęłam książki i zeszyty.
-Bella, zamierzasz się uczyć?
-No kiedyś muszę, a jak się opuszczę to na milion procent będę musiała wrócić do domu – błyskawicznie zjawił się za mną
-To może ci pomogę?
-Nie będzie to konieczne –pocałowałam go w policzek i poprosiłam by dał mi dwie godziny. 
Nie miałam dużo nauki. Poszłam do sypialni a Justin siedział na łóżku w garniturze 
-Eee. Wybierasz się gdzieś?
-Tak. Umówiłem się z Niną na kolację
-To miłej zabawy
-Żartowałem. Masz 15 minut na przebranie się. Twoi rodzice zaprosili nas na kolację.
-A czemu mi tego nie powiedzieli?
-Miała to być niespodzianka.
-Pokażesz mi gdzie mam szafę?
-Szafę? A ten duży pokój  z ubraniami
Zaprowadził mnie do pokoju, gdzie było pełno ciuchów. Wzięłam czarne balerinki, czerwoną sukienkę i czarną opaskę. Uczesałam się w warkoczyka i włożyłam ciuchy. Ale makijażu nie nakładałam.
-Ślicznie wyglądasz kochanie – objął mnie od tyłu, gdy zakładałam kolczyki
-Na którą jesteśmy umówieni?
-Na 18. Więc musisz się pośpieszyć.
-Już możemy iść
Po piętnastu minutach byliśmy u moich rodziców. Drzwi otworzyła Van i od razu wskoczyła Justinowi na ręce
-Patrzcie mam chłopaka
-Mała ślicznotka – powiedział Justin
Cały czas przy stole tata z Justinem rozmawiali o sporcie.
-Idę na chwilę do pokoju, muszę coś wziąć.
-Pójdę z tobą – powiedziała Ania
-To ja pójdę z wami
-Siedź na tu i nie ruszaj tyłka – powiedziałam Vanessie
Ania weszła do pokoju, zamknęła drzwi i od razu  rzuciła się na łóżko
-To mów o chodzi?
-ale o co ma chodzić - zapytałam
-No przecież widzę...
-Do szkoły chodzi nowa laska. Wysoka blondynka, zgrabna, długie nogi, mini i szpilki
-I to jest ten twój problem?
-A żebyś wiedziała. Chyba spodobał jej się Justin
-Hahahahha - siostra nie mogła się powstrzymać - ale nie ona jemu, on jest taki w tobie zakochany
Wtedy Justin wszedł do pokoju
-Kochanie zrobiło się późno, idziemy już?
-No możemy iść - była już 22. Tata nie chciał wypuścić Justina. Widocznie go polubił. Na dworze było ciemno, ale za to niebo było cudowne
-Zimno ci. -oznajmił
-Bez przesady - zaprzeczałam
-chodź tu - szliśmy  razem pod jedną marynarką wtuleni w siebie.
Od razu jak wróciliśmy do domu spakowałam książki, poszłam przyszykować rzeczy na jutro i wziąć długą kąpiel. Gdy przyszłam do sypialni, Bieber już spał. Zgasiłam światło i prawie bezszelestnie położyłam się koło niego.
Rano wstałam o 7:30 więc umyłam zęby, twarz, ubrałam się, rozczesałam włosy i wyszłam nie budząc Justina
-hej śliczna
-O Josh dawno się nie widzieliśmy
-No wiesz za bardzo nie chciałaś gadać
-A dziwisz mi się?
-No nie
-Wpadniesz dzisiaj do nas na kolację?
-Do nas?
-Mieszkam razem z Justinem
-O bardzo się ciesze - chodź widziałam po jego minie, że wcale tak nie jest. Pierwszą miałam historię. Oczywiście nauczyciel miał jak zwykle jakieś "ale" do tego co robię.
Justin ; * "Hej słońce ile masz dzisiaj lekcji?
ja ; Trzy, ale muszę godzinę dłużej zostać. Kara
Justin ; * : przyjdę po ciebie ;)


Gdy wyszłam ze szkoły Justin siedział na ławce. Nie był jednak sam, był z Wampirem. Tak mówiliśmy na Ninę. Bo chłopaków potrzebowała jak krwi.

-Hej skarbie - pocałował mnie
-No cześć
-Cześć laska - przywitała się dziewczyna
-Możesz ograniczyć się do cześć - upomniałam ją
-Bella, Nina wpadnie dzisiaj na kolację
-Okey. To na 18:00 bo Josh też będzie
-Jak musi - powiedział Justin
-Ja nie mam nic przeciwko twojej koleżance 
Od razu jak weszliśmy do domu nakryłam do stołu i poszłam przyrządzać kolację. Pół godziny przed czasem blondi była już u nas!
-Wejdź - otworzyłam jej, cała pobrudzona
-To co. Właź - musiałam być miła obiecałam Justinowi
-O Nina - Justin przytulił ją -zapraszam do stołu
Poszłam się przebrać, jako jedyna z osób, które już były, ubrałam się na luzie. Justin w koszulę białą, Wampir w sukienkę, a ja T-shirt i Jeansy. Punkt osiemnasta zjawił sie Josh. Był ubrany w fioletowy T-shirt i rurki. Na szczęście nie tylko ja wolę być sobą. Całą kolację Justin rozmawiał z Niną, a ze mną i Josh'em zamienił dwa zdania
-Ale mają tupet. Nawet nie mogli się ładniej ubrać - szepnęła do Justina
-Zamknij się dobra! Mi się podoba -wrzasnęłam - będziecie to jedli?
-Bella ona jest gościem -zwrócił  mi uwagę Justin
-O to bardzo Panią przepraszam - wzięłam miskę z zupą i wyszłam.
Josh pobiegł za mną, a Justin został, wpatrzony w blondi

piątek, 4 stycznia 2013

Rozdział 9


Weszłam do toalety ubrałam czarna sukienkę i szpilki. Kitek, który wyglądał okropnie na mojej głowie został. Pomalowałam się delikatnie. Wzięłam torebkę i wyszłam z toalety
-Gotowa – powiedziałam z entuzjazmem w głosie
-Panie przodem
Zaprowadził mnie do swojego nowego auta i pojechaliśmy w miejsce , które było niespodzianką dla mnie.
____________________________________________________________________________________________



Dojechaliśmy do dużego białego domu. Był on na tej samej ulicy co mój.
-Justin co tu robimy?
-Zaraz zobaczysz – zdoił swoje okulary i pocałował mnie w policzek
Wziął mnie na ręce i zaniósł pod drzwi. Nie protestowałam. Podobało mi się to
-Ale nie zadzwonisz nawet dzwonkiem?
-Właściciel się chyba nie obrazi.
-Justin , ale to jest włamanie!- Nie chciałam wejść do tego domu
-Chodź nie marudź. Najwyżej lubię ryzyko – śmiał się
Stawiałam opór, ale tyle siły co on ma, nie dałabym rady. Nie wiedziałam co powiedzieć. Dom był taki jak zawsze chciałam mieć. Basen. Przeszkolony salon. Dużo miejsca Wszystko jak sobie wymarzyłam, ale na kominku stało coś dziwnego moje i Justina zdjęcie.
-Justin co tutaj to robi?
Podszedł do mnie przybliżył mnie do siebie i namiętnie pocałował. W rękę wsunął mi klucz. NA breloczku był napis Pani Bieber.
-Justin oszalałeś? Taki drogi prezent?
-To nie jest prezent, bo ja też tu będę mieszkał. Ale to ma być propozycja?
-No to słucham?
-Może chodź na ogród?
Ogród był wielki. Rosły na  nim moje ulubione kwiaty. Białe i czerwone róże, które tworzyły duże serce. Na środku stał stolik z kieliszkami i potrawami.
-Jak tu pięknie – zachwycałam się
-To może chciałabyś tu ze mną zamieszkać – usiedliśmy przy stole – dom jest duży a mi nie będzie miał kto sprzątać – zaśmiał się – oczywiście żartowałem. Chciałbym cię mieć przy sobie.
-Ale moi rodzice?! Myślę, że się nie zgodzą mam dopiero 17 lat. Dla nich jestem jeszcze małą dziewczynką.
-No to się mylisz, zgodzili się.
-Naprawdę? To kiedy mogę się wprowadzać?
-Choćby zaraz
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy o tym wszystkim co ostatnio w naszym życiu się zdarzyło. Nagle w radiu poleciał Die In your arms. Justin poprosił mnie do tańca. Mogłabym tak bez przerwy. Wtulona w jego ramiona, czułam się taka bezpieczna, taka idealna.
-Chciałabym umrzeć w twoich ramionach – popłakałam się
-Ja umrę przed tobą. Bo bez ciebie bym sobie nie poradził – nagle poczułam, że łza spada mi na ramię
-Justin co się dzieje?
-Boje się, że mogę cię stracić, że przez moja głupotę nie będziemy już razem.
-Justin zawsze będę przy tobie zawsze.
I akurat w tej chwili zadzwonił jego telefon
-Odbierz
-Nie, nic nie zepsuje tej chwili
-No odbierz.
Dzwonił Scooter, była jakaś propozycja wywiadu z Justinem. Było to dal Justina bardzo ważne
„Nie. Cały tydzień spędzam z Bellą. Przełóż go. A jak się nie da to trudno. Oni stracą wywiad ze mną.”
Ucieszyły mnie jego słowa.
-Po co się tak poświęcasz?
-Ale o co chodzi?
-Słyszałam całą rozmowę!- było mi troszkę przykro, że Justin rezygnuje z tego co ważne dla niego
-Kotku uśmiechnij się. Nic nie jest ważniejsze nic. – pocałował mnie
Do późnego wieczora siedzieliśmy i gadaliśmy o wszystkim.
-Chodź do domu bo się przeziębisz, a ja pójdę wziąć prysznic –powiedział i od razu ruszyliśmy w stronę drzwi. Chłopak od razu poszedł do toalety, a ja zmęczona położyłam się na kanapie.
Rano obudziłam się w wygodnym łóżku, ale Justina nie było obok. Lecz na stoliku nocnym leżała kartka „Kochanie  nie wstawaj, zaraz będę”. I po chwili pojawił się Justin z tacą. Na której były naleśniki, kakao i wazonik z różyczką.
-Justin bo się przyzwyczaję- zaśmiałam się
-Teraz będzie tak codziennie- pocałował mnie
-Justin?
-Prawie codziennie jak będę w domu.
-Justin, która jest godzina?
-7:20
Szybko zerwałam się z łóżka
-Zaprowadź mnie do łazienki. Musze iść do szkoły.
Zdążyłam wziąć szybką kąpiel, ale nie wzięłam ze sobą ciuchów
-Justin ! – zawołałam go
-Tak kotku?
-mamy problem, nie mam ze sobą żadnych ciuchów.
-Masz. Moja mama zrobiła jakieś zakupy. Pomyślała o tym
-Kocham ją
Miałam na sobie fioletowe rurki, białą bluzkę i białe trampki. Justin stał cały czas ze mną Łazieńce. Kiedy zaczęłam nakładać makijaż podszedł do mnie i zabrał mi moją nową kosmetyczkę z rąk
-Idź tak ślicznie wyglądasz -  pocałował mnie
-Dla ciebie wszystko – przytuliłam go- książki wzięłam telefon i zadzwoniłam do Vanessy
„-Ej idziesz do szkoły
-idę
-to weź moje ksiązki, plan  wisi nad łóżkiem. I przynieś do mnie do domu
-Już idę”
Miałam jeszcze 10 minut. Zjadłam jednego naleśnika i wypiłam kakao.
Siostra przyjechała z tatą i przywieźli mi kilka kartonów. Justin siedział w aucie i machał na nas ręką.
Vanessa pobiegła szybko do auta, a ja zamknęłam drzwi . I pośpiesznym krokiem poszłam za nią.
-Młoda nie zapędziłaś się bo chłopaka mi poderwiesz ? –zapytałam, a Justin pocałował ją w policzek
-Bella siadaj z tyłu – powiedział Justin a na twarzy Vanessy pojawił się uśmiech.
-Justin zawieziesz ją do szkoły –zapytałam
- oczywiście
Do szkoły miałam bardzo blisko więc nawet się nie spóźniłam z Vanessa było gorzej, ale w aucie napisałam jej usprawiedliwienie w imieniu mamy. Często tak robimy.
Pierwszą miałam matmę,  na początku  dyrektor przyprowadził nową koleżankę. Wysoka blondynka szczupła, miniówka i szpilki. Już po pierwszym dniu szkoły wiedziałyśmy jaka jest. Chciała mieć każdego i mogła
-Może. Każdego oprócz sławnego Justina Biebera –zaśmiała się moja przyjaciółka