piątek, 18 stycznia 2013

Rozdział 14


Posprzątałam cały dom zrobiłam śniadanie. Ubrałam dresy bluzę, Naszykowałam jakieś jeansy i koszule Joshowi. I nas spakowałam
-Kochanie wstawaj.
-No już bo musimy posprzątać
-Już to zrobiłam. Spakowałam nas nawet. A śniadanie już czeka.
-jak ty to robisz?
Zjedliśmy śniadanie zapakowaliśmy się do auta i ruszyliśmy do domu.
Naglę zauważyłam dużego tira wyjeżdżającego z skrzyżowania i usłyszałam pisk opon.

_____________________________________________________________________
Otworzyłam oczy i czułam straszny ból.
-Nie ruszaj się – powiedziała pielęgniarka
-Gdzie Josh co z nim ? jak się czuję co się stało ...?
-Lepiej, żeby ktoś inny pani opowiedział
-Jest moja mama?
-Nie ma jest jedynie pewien chłopak. Poprosić go?
-Tak..
Justin. Był to popłakany Justina.
-Pamiętasz tyle razy ci mówiłem, że  w taką pogodę się nie jeździ. – krzyczał
-Przestań pieprzyć – nie umiałam być dla niego miła po tym co zrobił – gdzie jest Josh.
-A może opowiem ci wszystko od początku?
-Siadaj – wskazałam mu krzesło
-Na pewno jak pamiętasz strasznie lało. I jak już wracaliście w jechał w was tir. W sumie w bok tam gdzie siedział Josh
- I co z nim gdzie jest?
-Bella przykro mi – popłakał się – stało się to na miejscu.
-Wyjdź , proszę cię wyjdź – wygoniłam go cała zapłakana. Josh nie żyje i była to moja wina, ja chciałam wracać. Mój Josh, którego kochałam i który tak bardzo kochał mnie. A ja miałam połamane tylko żebra.
-Bella pod wieczór będziesz mogła wyjść , twoi rodzice będą późno w nocy w domu. Mam cię odwieź – powiedział Justin zerkając przez drzwi
-Wrócę sama.
-W żadnym wypadku. Chyba coś ci się stało podczas tego wypadku
-A Nina?
-No wiesz… - przerwałam mu
-Dobra nie chcę tego słuchać
Bałam się, że powie , że jest mu z nią dobrze. A ja zostałam sama.
-Muszę ci coś wyjaśnić –powiedział Justin gdy staliśmy pod drzwiami mojego domu
- Justin nie chcę jeszcze tego słuchać. Okey? Mam już dość na dzisiaj
-Alee – zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem
Nie umiałam, a może nie chciałam z nim gadać. Ten dzień był najgorszym dniem w moim życiu.
Rodzice wrócili o 00;00
-Jak się czujesz córeczko?
-jak się czuję? A może tak jakby nikt mnie nie chciał. Josha już ze mną nie ma, a wy co ? nawet po
wypadku nie raczyliście wrócić .
-Bella
-Możecie mi dać wszyscy święty spokój? Mam już wszystkiego dosyć
Nie spałam całą noc oglądałam zdjęcia Josha. Nawet było moje i jego zdjęcie zrobione przez Rose.
O godzinie 10 wyszłam z łóżka miała godzinę, żeby się przygotować i ostatecznie się z nim pożegnać . Ubrałam jakieś czarne ciuchy. Wydrukowałam nasze zdjęcie i wsadziłam je w ramkę. Miałam ze sobą tylko zdjęcie i białą róże.  Na cmentarzu została dłużej niż wszyscy. Nie mogłam go zostawić samego nie mogłam. Miała nadzieje, że wróci, że stanie za mną , że mnie przytuli, że będzie. Pod wieczór położyłam ramkę na grobie razem z kwiatkiem. I poszłam do domu.
-Bella?
-Anna? – rzuciłam się jej na szyje i się poryczałam
-Chodź do góry pogadamy.
Siostra wzięła kanapki i usiadłyśmy u mnie w pokoju.
-jak się czujesz? –zapytała
- Jak mam się czuć. Mój chłopka nie żyje. Drugi ma inną. Rodzice mają mnie w dupie. Układa się super. Wtuliłam twarz w misia i ryczałam jak małe dziecko któremu ktoś zabrał jego ulubioną zabawkę.
-A idziesz jutro do szkoły?
-Idę –pokiwałam głową – nie chcę stracić kilku dni
-a projekt z fotografii?
-Nie zaliczę przedmiotu, za dużo wspomnień.
-Pani to na pewno zrozumie, a teraz się połóż jest późno.
Zrobiłam tak jak kazała i od razu usnęłam. Od piątej już nie mogłam spać. Wzięłam kąpiel, ubrałam byle jakie ciuchy i się troszkę pouczyłam chodź do niczego nie miałam głowy.
Do szkoły zawiózł mnie tata
-Hej Bella… -przywitała się Rose
-Nie pytaj jak się czuje bo nigdy w życiu nie czułam się gorzej.
-Nie miałam nawet takiego zamiaru . Była u mnie pani od fotografii i za twoje najlepsze oceny zaliczy ci przedmiot. Pogadałam z nią o tym
-Skąd wiedziałaś, że nie dam rady?
-Widziałam te zdjęcia. Widziałam pomnik Josha.
Nagle zrobiło mi się zimno
-dziękuje cie jesteś kochana.
Usiadłam na ławce , a ona koło mnie
-Mogła zostać kilka dni w domu mizernie wyglądasz
-Miałabym później tyle nadrabiania. Jeszcze dzisiaj mamy historię.
-Widzisz kto się zjawił.
-Nina? Sama? Bez Justina?
-W poniedziałek była sama bo Justin siedział u cb w szpitalu, ale wczoraj i dzisiaj to jest podejrzane
-może znalazła sobie inny cel i dlatego Justin był u mnie
Zrobiło mi się jakoś przykro myślałam, że mu zależy.
-Dobra nie gadajmy już na ten temat – Rose wstała z ławki –idziemy do klasy
Wiedział, ze Rose coś wiedział, ale nie chciała mi powiedzieć końcu była moją przyjaciółką, ale była też przyjaciółką Justina. Pierwszą mieliśmy historię
-O widzę Panna Bella! Ciekawe czy powtórzyła materiał z poniedziałku, a kolega jej już nie uratuję
-Mógłby się pan zastanowić co mówi. Bo jest pan głupszy od mojej młodszej siostry. – wykrzyczałam mu to prosto w twarz. Kazał mi iść do Pani dyrektor, ale ona to zrozumiała i stwierdziła, że musi sobie porozmawiać z nauczycielem. Gdy od niej wyszłam była już przerwa
-Bella- krzyczała Nina
-Czego chcesz?
-musimy pogadać, muszę ci coś wyjaśnić
-Justina nie posłuchałam myślisz, że ciebie posłucham?
-Bella proszę cię.
-Nie. Nie mam nawet takiego zamiaru
-Ale jak Justin się wyprowadził, mogę ci coś opowiedzieć proszę daj mi kilka minut
-Wyprowadził się ? Ale jak to ? Czemu? Co z naszym no znaczy się waszym domem?
-Chodź ze mną wszystko ci opowiem.








CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥

5 komentarzy: