-Dzień dobry państwu – powiedział lekarz- pan musi już wychodzić, a my jedziemy zrobić badania.
-Kocham cię –powiedział i wyszedł
_____________________________________________________________________
Badania wyszły pozytywnie.
Badania wyszły pozytywnie.
-Cześć Bella. – przytuliła mnie mama Justina
-Dzień dobry. A
gdzie Justin ? Myślałam , że dzisiaj
przyjedzie
-Wypadło mu coś ważnego, wiesz jak to z nim jest – nigdy nie
siedzi w miejscu jak coś robi
-Jak zwykle –szepnęłam, ale jego mama musiała to usłyszeć
-Nie przejmuj się – usiadła na łóżku. – on cie bardzo
kocha. Naprawdę wiesz jak się zachowuje jak musi na dłużej gdzieś wyjechać
-A wie pani co ja czuje jak on nawet nie zadzwoni? Bo mu
coś wypadło … 5 minut. Głupie 5 minut by go nie zbawiło
-Wiem. Co do tego go nie bronie, ale musisz zrozumieć, że
on będzie wyjeżdżał. W końcu jest gwiazdą a ty się sama na to zgodziłaś. –uśmiechnęła
się do mnie i ubrała kurtkę – muszę już iść zadzwonię do Justina, żeby się z
tobą skontaktował
-Nie musi pani sama to zrobię. Paa
-To dobrze. Paa
Tak naprawdę wcale nie miała zamiaru do niego dzwonić.
Zostawił mnie wtedy kiedy go najbardziej potrzebowałam, ale nie chciałam mu
robić o to afery przez telefon.
-Bella – wbiegła Vanessa –jutro będziesz mogła wyjść –
krzyczała
-Zamknij się! Mamo naprawdę?
-Tak lekarz powiedział, że jutro rano zrobią ci badania i
jak wszystko będzie dobrze to wypuszczą cie do domu!
-a kto mnie odbierze?
-Tata. A czemu?
-Tak pytam – miałam nadzieje, że powie niespodzianka
wtedy byłby to Justin – Mogłybyście już iść chciałam odpocząć.
-Alee… No dobrze – Mama wzięła Vanessa i wyszły
Cały dzień leżałam z zapłakanymi oczami. Wieczorem
weszłam na internet. Wszędzie były zdjęcia Justina z pod klinki. Był nawet
jakiś nowy wywiad.
„R: Justin masz problemy ze zdrowiem?
J:Nie.
R:To co tam robiłeś
R:To co tam robiłeś
J:Nie ważne. Są to moje osobiste sprawy.
R;To nie będziemy gadać na ten temat
…”
Dalsza część wywiadu za bardzo mnie nie interesowałam.
Justin miała racje to są nasze spawy. Rano obudziłam mnie pielęgniarka, która wzięła
mnie na badania. Wszytko było znakomicie. Ubrałam moja fioletową bluzkę z
Justinem i rurki. Tata wpadł jak zwykle zadowolony
-Ruszaj tyłek, mecz zaraz.- darł się tata
-Witam cię córeczko, ale się za tobą stęskniłem.
-Wiem, że się za mną stęskniłaś. Ale się pośpiesz bo mecz
jest
- Umiesz kogoś podnieść na duchu- zaśmiałam się –paa –
pożegnałam się z współlokatorka, której imienia nawet nie znałam.
Po piętnastu minutach byliśmy już w domu i tata od razu rzucił
się na kanapę.
-Bella – krzyczałam mam z kuchni –chcesz obiad
-Nie idę do siebie nie przeszkadzaj mi.
Siedziałam u siebie w pokoju. Nic się tam nie zmieniło.
Tylko brakowało mojego laptopa
-Vanessa !
-Już ci niosę - od
razu wiedziała o co chodzi – Masz. – zbliżała się do drzwi, lecz w progu się zatrzymała
– mogę cię o cos zapytać?
-Jasne.
-Kiedy Justin nas odwiedzi ?
-Nie wiem, a teraz wyjdź
Chciałam go zaprosić na kolację, ale tan jak na razie w
ogóle się nie odzywał . Cały dzień
przesiedziałam w łóżku nie miałam ochoty na nic. Czułam się jakaś taka samotna.
Tak jakby każdemu przeszkadzała moja operacja. Rano jak wstałam była jeszcze w
ciuchach musiałam zasnąć. Poszłam wziąć kąpiel . Siedziałam w wannie chyba 2
godziny.
-Bella wyłaź ktoś
do ciebie
-Vanessa, weź się zajmij gościem, daj mu ciastka no nie
wiem muszę się ubrać
Wyszłam szybko z wanny, wytarłam się ręcznikiem. Na
jeszcze wilgotne ciało ubrałam różowa sukienkę. Mokre włosy przetarłam tylko
ręcznikiem i zbiegłam ręcznikiem
-Część kotku – przywitał się Justin
-Kotku? – popatrzyłam na niego ze zdziwieniem – 2 dni się
nie odzywałeś a teraz kotku. Masz tupet.
-Całe dnie siedziałem w studio.
-5 minut tylko tyle. Ale bo nawet głupiego sms’a
Podszedł do ciebie wziął cie na ręce
-Justin! – krzyczałaś
-Nie wierć się bo obaj spadniemy z schodów , a nie szkoda
ci takiej słodkiej buźki jak moja– zaśmiał się
-Postaw mnie
-Dobrze. – postawił mnie w moim pokoju – a teraz szybko
się przebieraj mam dla cb niespodziankę
-Ale muszę wysuszyć włosy
-Ja to zrobię
-hahahahahah. Ty? No dobra sprawdzimy co ci wyjdzie.
Po 20 minutach miałam włosy wysuszone i uczesane w
dziwnego kitka zrobionego przez Justina.
-Daj mi dwadzieścia minut?
-Tak dużo – powiedział z grymasem na twarzy – Nawet
dzisiaj mi całusa nie dałaś – przyciągnął mnie do siebie i pocałował
-Kocham cię – szepnęłam mu do ucha
-Ja ciebie też, ale dość tych czułości. Musimy się
śpieszyć.
Weszłam do toalety ubrałam czarna sukienkę i szpilki.
Kitek, który wyglądał okropnie na mojej głowie został. Pomalowałam się
delikatnie. Wzięłam torebkę i wyszłam z toalety
-Gotowa – powiedziałam z entuzjazmem w głosie
-Panie przodem
Zaprowadził mnie do swojego nowego auta i pojechaliśmy w
miejsce , które było niespodzianką dla mnie.