czwartek, 14 lutego 2013

Ważna wiadomość

Sorki, że taki jakiś nie ciekawy nowy rozdział. Pewnie dużo błędów, ale pisałam na szybko. Każdy kto ma jakiś pomysł na dalsze losy Justina i Belli niech pisze na e-maila jerry69@spoko.pl. Postaram się wybrać najlepszy i o wykorzystać. Czas macie do środy! No i miłych walentynek kochani ♥

Rozdział 17


-Bella muszę ci to powiedzieć. Wiem, że śpisz i mnie usłyszysz, ale muszę. Kocham cię i żałuję wszystkiego co złego zrobiłem. Jesteś wspaniałą osobą. I od dzisiaj nigdzie się bez ciebie nie ruszam i ty nigdy nie zostaniesz sama. Nie wiem co bym teraz zrobił, g cie już nie było. Nie wiem, czy bym to wytrzymał – nachylił się nade mną i pocałował mnie. Chciałam odwzajemnić jego pocałunek, ale się powstrzymałam .
_________________________________________________________________________________
Rano Justina nie było już w pokoju. Myślałam, że był na dolę.
-Ania jest Justin? – krzyknęłam
-Musiał wyjść  - zbiegłam na dół
-Jak to wyjść? Bez pożegnania?
- miał coś ważnego do załatwienie – Powiedziała siostra i dała mi naleśniki – jedz szybko za pół godziny  mamy wizytę u lekarza
-U lekarza? – całkowicie zapomniałam, że miałam kiedyś raka.
Gdy wróciliśmy zastałam pod drzwiami naszego domu Ninę
-Co ty tu robisz?
-Bella możemy porozmawiać? –zapytała
-Pewnie – po jej minie było widać, że coś poważnego
-Miałaś dzisiaj wizytę u lekarza? I co powiedział? –zapytała
-Pamiętałaś. Dobrze. Lekarz nie widzi nic co mogłoby mnie zmartwić, ale chyba nie o tym chciałaś pogadać.
Usiadła naprzeciwko mnie i przytuliła pluszowego misia
-O Tomie.
-Co zrobił?
-No bo doszło do czegoś na co nie miałam ochoty
-Ale jak to ?
-Wiem, że z tobą też próbował, a ze mną mu się udało.
-I co z tym zrobisz?
-Ale to jeszcze nie koniec. Dowiedział się o tym Justin i poszedł z nim porozmawiać. Niestety chłopak cały czas krzyczał, że ty będziesz następna. Bieber ostro się wkurzył, a jakiś pajac zadzwonił po policję i oby dwaj siedzą na komisariacie.
-To co my tutaj jeszcze robimy? Musimy pomóc Justinowi
-Bella nie mogę. Rozumiesz? nie mogę. Tom jest do wszystkiego zdolny.
-I co Justin za to, że nam pomógł ma oberwać. No chyba nie. Ja nie będę tchórzyć.
-Bella?
-Nina nie.  Ma mu ujść na sucho to co zrobił?
-A będziesz tam ze mną?
-Oczywiście.
Podczas drogi na komisariat opowiedziałam wszystko mojej siostrze.
-Justin – wbiegłam na posterunek i przytuliłam się do chłopaka – i co wypuszczą cie?
-Nie. Uważają mnie za winnego
-Nina i ja postanowiłyśmy zeznawać
-I dobrze robicie, ten palant musi za to zapłacić
Tom siedział naprzeciw naszej trójki i głupio się uśmiechał.
Pytania policji był męczące. Niestety Justin musiał zostać do rana.
………………………………………………………………………………………………………
Rano czekałam na Justina.
-No w końcu jesteś? Co tak długo?
-Przyjechał Scooter dostałem trochę długi wykład. I muszę wracać na miesiąc z nim.
-Ale?.....
-Bella możesz pojechać ze mną!
-Justin nie. My jesteśmy tylko przyjaciółmi, a ja bez przyjaciela potrafię wytrzymać miesiąc. A poza tym mamy telefony – co ja gadam nie wytrzymam bez niego miesiąca, ale to jest jego praca musi.
-To chodź ze mną… pomożesz mi się spakować.
-Justin pouczę się troszkę. Jutro idę już do szkoły.
-Okey, ale mam nadzieje , że na lotnisko przyjdziesz się pożegnać.
-Przyjdę na pewno .
Justin wyszedł a ja poszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie.  Cały dzień siedziałam nad książkami.
-Bella – krzyknęła Anna – za 30 minut Justin ma samolot
-Tylko się przebiorę – ubrałam jego ulubioną sukienkę i balerinki
-Idziesz dziewczyno?
-Idę Idę.
Całą drogę Anna naśmiewała się ze mnie, że ubrałam się jak na jakąś zabawę a nie na pożegnanie.
Justin z całą ekipą chcieli już wchodzić do samolotu
-A to nie chcesz się nawet pożegnać? – krzyknęłam
Justin od razu do mnie podbiegł i mnie przytulił
-Myślałem, że nie przyjedziesz
-Mówiłam, że przyjdę na pewno.
Przytuliłam się mocno do niego. Już tyle razy żegnaliśmy się na dłużej, ale ja tego wtedy tak nie odczuwałam.
-Mała nie płacz. Zanim się obejrzysz ja będę już z powrotem – pocieszał mnie Justin i odszedł
Kiedy drzwi samolotu się zamykały krzyknęłam
-Justin! Kocham cię.

niedziela, 20 stycznia 2013

Rozdział 16

Gdy już mogłam wyjść. Okazało się, że domu musiałam wracać sama. I co miał być zawsze przymnie, ale to jest Justin. Może wypadło mu coś bardzo ważnego.
____________________________________________________________________________

Nie było go. Rozumiem jest to Justin Bieber. Wiem ma swoich fanów. Płyty, albumy , wywiady i te sprawy. Ale w tym czasie potrzebowałam go najbardziej, najbardziej. Postanowiłam, że nie będę czekała na autobus. Pójdę na pieszo.
-Bella – krzyczał jakiś chłopak – stój  - podbiegł do mnie i złapał mnie za rękę.
-Tom puszczaj. – krzyczałaś puszczaj –puszczaj zrozumiałeś
-a co jeśli nie?
-Tom proszę cię. Chcę wrócić do domu
-Wrócisz, ale za chwilę – zaśmiał się Tom. Popchnął cię w park, w miejsce gdzie nigdy nikt nie zaglądał. Przyparł cię do jakiegoś drzewa i siłą zdarł z ciebie koszulkę. Włożył rękę w twoje spodnie i całował cię po szyi
-Tom puść mnie. Proszę cię-  krzyczał ile miałaś tylko sił. –Proszę cię- płakałaś – Pomocy, pomocy
-Nikt cię nie słyszy więc się zamknij – wydarł się Tom
-Jesteś pewien – podbiegł do nas Justin
-O król i zbawca –Tom odsunął się ode mnie
-A coś ci nie pasuje? – zapyta się Justin
-Tak – Tom rzucił się na Justina.
-Zostaw go, zostaw go – darłam się na Toma
Chłopak wstał i odszedł
-Justin nic ci nie jest
-Przepraszam, przeprasza. – przytulił mnie
-Ale za co ?
-Gdyby nie ten wywiad, byłbym po ciebie wcześniej do czegoś takiego by nie doszło
-Ale Justin nie doszło na szczęście do niczego poważnego. I to dzięki tobie.
Dał mi swoją bluzę.  Mi swoją bluzę i ruszyliśmy w stronę mojego domu
-Justin idziesz do mnie.
-Nie, ja wrócę do naszego domu – on nadal ten dom uważał za nasz
-Nie. Proszę cie nie kłóć się teraz ze mną. Idziesz do mnie. Nie wierze, że w naszym domu jest coś takiego jak lód. A twoje oko potrzebuję lodu. – Justin zatrzymał się a ja stanęłam naprzeciwko niego.
-Przepraszam – chłopak mnie przytulił  - dobrze, że nic gorszego się nie stało.
Złapałam go za rękę i pociągnęłam w stronę mojego domu
-Bella?  Czemu tak długo wracałaś – zapytała Anna z oburzeniem w głosie
-Cześć – przywitał się Justin
-No dobra rozumiem – zaśmiała się siostra
-No to my idziemy do mnie
Pociągnęłam Justina i zaraz byliśmy u mnie w pokoju.
-Idę się umyć – uśmiechnęłam się – musze to z siebie zmyć
-Przepraszam –szepnął Justin i podszedł do mnie
-Justin pamiętasz? Przyjaciele – i uciekłam do toalety
Wzięłam długą gorącą kąpiel, chodź nadal czułam na sobie zapach Tom.
-Justin podasz mi jakieś ciuchy
-Są tam gdzie zawsze?
-Tak
Podał mi różowa sukienkę i szpilki. Uczesałam niesfornego kitka.
-Idziemy się przejść – zaproponował Justin
-No dobra – włożyłam marynarkę, wyłączyłam telefon i wyszłam za nim.
Łaziliśmy po parku dłuższy czas.
- O pan wybawiciel z swoja dziw…
-Tom nie waż się kończyć – wrzasnął Justin
-Nie mogłam mieć tej przyjemności, to teraz ty się z nią zabawiasz – Tom był ze swoim towarzystwem więc był pewny siebie.
-Justin proszę cię  daj spokój  - szepnęłam mu do ucha i pociągnęłam go w drugą stronę, jednak Tom nie dał za wygraną
-Teraz gdybym chciał mógłbym to zrobić- śmiał się – jest nas więcej, a ty byś tylko na to patrzał
Justin chciał pobiec w jego stronę, ale złapałam mocniej jego dłoń. Wiedział, że ma zostać ze mną
-Justin proszę cię nie reaguj. Po pierwsze nie miałbyś z nim szans, a po drugie zostałabym sama i nie wiadomo jakby się to skończyło.
-Nie zostawię cie –uśmiechnął się do mnie. Tom krzyczał coś za plecami, ale go nie słuchaliśmy.
Zbliżała się godzina 22 postanowiliśmy wrócić do domu
-No to pa – pożegnał się Justin pod moimi drzwiami
-Justin ?
-Tak?
-Zostaniesz ze mną?
-A nie chcesz troszkę ode mnie odpocząć – zaśmiał się
-Justin proszę cię – przytuliłaś się do niego
Wziął cię na ręce i zaniósł do pokoju. On poszedł się umyć a ja przy moim łóżku rozłożyłam dla niego materac.
-To dla mnie ? – popatrzył dziwnie
-Tak a teraz daj mi 10 minut – poszłam wziąć zimny prysznic, gdy wróciła Justin leżał na materacu. Weszłam błyskawicznie na łóżko i chciałam iść spać, ale nie mogłam. Gdy tylko zamknęłam oczy widziała tą scenę z parku. Zadałam sobie pytanie a co gdyby nie Justin. Chwyciłam jego dłoń i mocno zacisnęłam.
-Jestem tu – powiedział
Po piętnastu minutach Justin myślał, że już śpię usiadł na materac
-Bella muszę ci to powiedzieć. Wiem, że śpisz i mnie usłyszysz, ale muszę. Kocham cię i żałuję wszystkiego co złego zrobiłem. Jesteś wspaniałą osobą. I od dzisiaj nigdzie się bez ciebie nie ruszam i ty nigdy nie zostaniesz sama. Nie wiem co bym teraz zrobił, g cie już nie było. Nie wiem, czy bym to wytrzymał – nachylił się nade mną i pocałował mnie. Chciałam odwzajemnić jego pocałunek, ale się powstrzymałam .


______________________________________________________________________


No to tak dziękuję wam za te miłe komentarze. I mam nadzieje, że czytających i komentujących przybędzie, wtedy blog zostanie

 CZYTASZ=KOMENTUJESZ

sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział 15


-Bella- krzyczała Nina
-Czego chcesz?
-musimy pogadać, muszę ci coś wyjaśnić
-Justina nie posłuchałam myślisz, że ciebie posłucham?
-Bella proszę cię.
-Nie. Nie mam nawet takiego zamiaru
-Ale jak Justin się wyprowadził, mogę ci coś opowiedzieć proszę daj mi kilka minut
-Wyprowadził się ? Ale jak to ? Czemu? Co z naszym no znaczy się waszym domem?
-Chodź ze mną wszystko ci opowiem.
________________________________________________________________


 -Masz 5 minut –odparłam z niechęcą
-No bo Justin wyjechał bo on cię kocha
-A ta sytuacja z tobą?
-Może opowiem ci wszystko od początku. Jak tu przyjechałam nie miałam nikogo. Poznałam małą grupkę ludzi, ale żeby z nimi się kolegować trzeba spełnić jakieś zadanie. I moim zadaniem było poderwać Justina. W sumie nie poderwać, ale żebyście nie byli razem. Bo Justinowi nigdy się nie podobałam. A wtedy co widziałaś mnie w jego koszulce. Ja codziennie rano biegam i Justin szedł z jakimiś kwiatami i kawą. I wpadliśmy na siebie, a że ja nie wracałam domu. Tylko szłam się spotkać ze znajomymi, pożyczył mi swoją bluzkę.
-I czemu mi wcześniej tego nie powiedzieliście?
-Justin nie kazał. Wiedział jaka byłaś szczęśliwa z Joshem. Nie chciał tego niszczyć, za bardzo cię kochał.
Wstałam i pobiegłam do domu. Jak tylko weszłam do domu zadzwoniłam do Rose
„-Justin mnie kocha. Rozumiesz to?
-Cały czas o tym wiedziałam
-Wiedziałaś i mi nie powiedziałaś. Dziękuję fajna z ciebie przyjaciółka.”
Od razu się rozłączyłam. Wiedziałam, że chciała być wierna Justinowi też jest jego przyjaciółką, ale gdybym to wiedziała wcześniej Josh by żył. Nie umiałam jej tego wybaczyć
Dni mijały coraz szybciej. Tygodnie miesiące. Pół roku minęło od śmierci Josha i od dnia kiedy ostatni raz widziałam się z Justinem. Z Rose też już się nie przyjaźniłam. Wyprowadziła się. Zaczęłam się zadawać z towarzystwem Niny. Lubiłam spędzać z nimi czas zapominałam wtedy o wszystkim.
-Zajaraj! –powiedział Tom
-Wiesz, że zrobię wszystko tylko nie to – Tom był przywódcą grupy, był tam najważniejszy
-I tak niedługo czeka cię próba
-Ale to dopiero niedługo, a teraz sory, ale muszę być o 19 w domu.
-To jutro widzimy się, wymyślimy ci fajne zadanie – krzyknął chłopak, gdy się oddalałam
W domu była tylko Anna. Rodzice i Van przeprowadzili się do babci, która czuje się coraz gorzej , a ja zostałam z siostrzyczką
-Młoda chuchnij
-Jak chcesz wiedzieć nie paliłam.
-Nie wierze ci na słowo
-Przykro mi będziesz musiała. –wyciągnęłam coś z apteczki i pobiegłam do swojego pokoju

„-Justin tu Anna, pamiętasz mnie?
-Siostra Belli. ?
-Tak. Dzwonię bo mam problem i to poważny?
-Coś z dziewczyną?
-Wiem, że poukładałeś sobie pewnie życie na nowo, ale  Bella kilka dni po twoim wyjeździe dowiedziała się całej prawdy. I wpadła w złe towarzystwo. Wczoraj próbowała popełnić samobójstwo.
-Ta Bella?
-Tak, ale nie dzwonie tylko dla tego. Miała w ręce kartkę. Napisane na niej do Justina bałam się przeczytać. Twierdze, że powinieneś zrobić to osobiście
-Będę tam jak najszybciej. I nie. Nie poukładałem sobie życia”
Tak jak obiecywał. Był już wieczorem.
Siedział i trzymał mnie za rękę. Ze łzami w oczach czytał list do niego.


Kochany Justinie
            Jak to przeczytasz mnie już w śród was nie będzie, ale pamiętaj zawsze kochałam cię najmocniej, zawsze.
Josh? Jego oczywiście też zawsze będzie coś z niego we mnie.  Ale tylko dzięki tobie byłam sobą. Wiedziałam co chcę robić w życiu. Odpowiedź na pytanie brzmi TAK chcę za ciebie wyjść, chcę mieć z tobą dzieci i się zestarzeć, ale niestety jest za późno nie da się mnie uratować, po prostu nie da. Czuję, że nawet gdybym teraz żyła i byśmy się spotkali nie mogłabym z tobą być za bardzo cię zraniłam
                                                                                              Twoja na zawsze 


Łza Justina spłynęła mi na rękę. Przytuli mnie a je słyszałam tylko jak wypowiada cicho moje imię
-Justin? Jesteś tu?
-Bella? – chwycił mocno moją rękę – tak jestem
-Przepraszam – po policzku spłynęła mi łza –przepraszam za wszystko, za to że cie nie wysłuchałam, za to że nie uwierzyłam, że miedzy tobą a Niną nic nie mam i za to że musiałeś patrzyć na mnie szczęśliwą z Joshem.
-Nie przepraszaj. – przyłożył moją dłoń do policzka – a Joshowi dziękuję codziennie, że przynajmniej przy nim mogłaś być szczęśliwa
-To nie prawda. Przy tobie też byłam
-Mogę ci zadać dwa pytania?
-Możesz
-czemu takie towarzystwo i czemu to zrobiłaś? Co będzie dalej z nami?
-Justin nie dawałam sobie rady, oprócz  nich nie miałam nikogo. Gdy tylko wracałam do domu myślałam o tobie i Joshu. Wtedy nie miałam sił aż w końcu coś pękło nie wytrzymałam. – płakałam –
Z nami? Nie wiem co będzie z nami czas pokażę, ale zostańmy na razie przyjaciółmi. Tylko o tyle cię proszę
-Pod kilkoma warunkami?
-jakimi – zapytałam
- Skończysz zadawać się z tamtymi. Nie będziesz palić. I będziesz mi wierzyć
-Okey. I nigdy nie paliłam nigdy. Ale ja mam tylko jedną prośbę. Po prostu bądź.
-Będę.  Idź spać – Justin wstał i chciał włożyć kurtkę
-Justin proszę cie zostań. Nie chcę być sama.
Gdy się obudziłam Justin spał na krześle i trzymał mnie za rękę.
Cały tydzień spędziłam w szpitali. Miałam dużo spotkań z psychologiem i zrozumiałam moje błędy.
Gdy już mogłam wyjść. Okazało się, że domu musiałam wracać sama. I co miał być zawsze przymnie, ale to jest Justin. Może wypadło mu coś bardzo ważnego.


Czytasz = komentujesz ♥

kolejny rozdział

Rozdział 15 mam już napisany, ale pod 14 nie ma żadnych komentarzy, więc zastanawiam się nad usunięciem bloga. Przykro mi no, ale po co pisać jak 5 osób komentuje więc nie więcej i czyta. ? :)

piątek, 18 stycznia 2013

Rozdział 14


Posprzątałam cały dom zrobiłam śniadanie. Ubrałam dresy bluzę, Naszykowałam jakieś jeansy i koszule Joshowi. I nas spakowałam
-Kochanie wstawaj.
-No już bo musimy posprzątać
-Już to zrobiłam. Spakowałam nas nawet. A śniadanie już czeka.
-jak ty to robisz?
Zjedliśmy śniadanie zapakowaliśmy się do auta i ruszyliśmy do domu.
Naglę zauważyłam dużego tira wyjeżdżającego z skrzyżowania i usłyszałam pisk opon.

_____________________________________________________________________
Otworzyłam oczy i czułam straszny ból.
-Nie ruszaj się – powiedziała pielęgniarka
-Gdzie Josh co z nim ? jak się czuję co się stało ...?
-Lepiej, żeby ktoś inny pani opowiedział
-Jest moja mama?
-Nie ma jest jedynie pewien chłopak. Poprosić go?
-Tak..
Justin. Był to popłakany Justina.
-Pamiętasz tyle razy ci mówiłem, że  w taką pogodę się nie jeździ. – krzyczał
-Przestań pieprzyć – nie umiałam być dla niego miła po tym co zrobił – gdzie jest Josh.
-A może opowiem ci wszystko od początku?
-Siadaj – wskazałam mu krzesło
-Na pewno jak pamiętasz strasznie lało. I jak już wracaliście w jechał w was tir. W sumie w bok tam gdzie siedział Josh
- I co z nim gdzie jest?
-Bella przykro mi – popłakał się – stało się to na miejscu.
-Wyjdź , proszę cię wyjdź – wygoniłam go cała zapłakana. Josh nie żyje i była to moja wina, ja chciałam wracać. Mój Josh, którego kochałam i który tak bardzo kochał mnie. A ja miałam połamane tylko żebra.
-Bella pod wieczór będziesz mogła wyjść , twoi rodzice będą późno w nocy w domu. Mam cię odwieź – powiedział Justin zerkając przez drzwi
-Wrócę sama.
-W żadnym wypadku. Chyba coś ci się stało podczas tego wypadku
-A Nina?
-No wiesz… - przerwałam mu
-Dobra nie chcę tego słuchać
Bałam się, że powie , że jest mu z nią dobrze. A ja zostałam sama.
-Muszę ci coś wyjaśnić –powiedział Justin gdy staliśmy pod drzwiami mojego domu
- Justin nie chcę jeszcze tego słuchać. Okey? Mam już dość na dzisiaj
-Alee – zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem
Nie umiałam, a może nie chciałam z nim gadać. Ten dzień był najgorszym dniem w moim życiu.
Rodzice wrócili o 00;00
-Jak się czujesz córeczko?
-jak się czuję? A może tak jakby nikt mnie nie chciał. Josha już ze mną nie ma, a wy co ? nawet po
wypadku nie raczyliście wrócić .
-Bella
-Możecie mi dać wszyscy święty spokój? Mam już wszystkiego dosyć
Nie spałam całą noc oglądałam zdjęcia Josha. Nawet było moje i jego zdjęcie zrobione przez Rose.
O godzinie 10 wyszłam z łóżka miała godzinę, żeby się przygotować i ostatecznie się z nim pożegnać . Ubrałam jakieś czarne ciuchy. Wydrukowałam nasze zdjęcie i wsadziłam je w ramkę. Miałam ze sobą tylko zdjęcie i białą róże.  Na cmentarzu została dłużej niż wszyscy. Nie mogłam go zostawić samego nie mogłam. Miała nadzieje, że wróci, że stanie za mną , że mnie przytuli, że będzie. Pod wieczór położyłam ramkę na grobie razem z kwiatkiem. I poszłam do domu.
-Bella?
-Anna? – rzuciłam się jej na szyje i się poryczałam
-Chodź do góry pogadamy.
Siostra wzięła kanapki i usiadłyśmy u mnie w pokoju.
-jak się czujesz? –zapytała
- Jak mam się czuć. Mój chłopka nie żyje. Drugi ma inną. Rodzice mają mnie w dupie. Układa się super. Wtuliłam twarz w misia i ryczałam jak małe dziecko któremu ktoś zabrał jego ulubioną zabawkę.
-A idziesz jutro do szkoły?
-Idę –pokiwałam głową – nie chcę stracić kilku dni
-a projekt z fotografii?
-Nie zaliczę przedmiotu, za dużo wspomnień.
-Pani to na pewno zrozumie, a teraz się połóż jest późno.
Zrobiłam tak jak kazała i od razu usnęłam. Od piątej już nie mogłam spać. Wzięłam kąpiel, ubrałam byle jakie ciuchy i się troszkę pouczyłam chodź do niczego nie miałam głowy.
Do szkoły zawiózł mnie tata
-Hej Bella… -przywitała się Rose
-Nie pytaj jak się czuje bo nigdy w życiu nie czułam się gorzej.
-Nie miałam nawet takiego zamiaru . Była u mnie pani od fotografii i za twoje najlepsze oceny zaliczy ci przedmiot. Pogadałam z nią o tym
-Skąd wiedziałaś, że nie dam rady?
-Widziałam te zdjęcia. Widziałam pomnik Josha.
Nagle zrobiło mi się zimno
-dziękuje cie jesteś kochana.
Usiadłam na ławce , a ona koło mnie
-Mogła zostać kilka dni w domu mizernie wyglądasz
-Miałabym później tyle nadrabiania. Jeszcze dzisiaj mamy historię.
-Widzisz kto się zjawił.
-Nina? Sama? Bez Justina?
-W poniedziałek była sama bo Justin siedział u cb w szpitalu, ale wczoraj i dzisiaj to jest podejrzane
-może znalazła sobie inny cel i dlatego Justin był u mnie
Zrobiło mi się jakoś przykro myślałam, że mu zależy.
-Dobra nie gadajmy już na ten temat – Rose wstała z ławki –idziemy do klasy
Wiedział, ze Rose coś wiedział, ale nie chciała mi powiedzieć końcu była moją przyjaciółką, ale była też przyjaciółką Justina. Pierwszą mieliśmy historię
-O widzę Panna Bella! Ciekawe czy powtórzyła materiał z poniedziałku, a kolega jej już nie uratuję
-Mógłby się pan zastanowić co mówi. Bo jest pan głupszy od mojej młodszej siostry. – wykrzyczałam mu to prosto w twarz. Kazał mi iść do Pani dyrektor, ale ona to zrozumiała i stwierdziła, że musi sobie porozmawiać z nauczycielem. Gdy od niej wyszłam była już przerwa
-Bella- krzyczała Nina
-Czego chcesz?
-musimy pogadać, muszę ci coś wyjaśnić
-Justina nie posłuchałam myślisz, że ciebie posłucham?
-Bella proszę cię.
-Nie. Nie mam nawet takiego zamiaru
-Ale jak Justin się wyprowadził, mogę ci coś opowiedzieć proszę daj mi kilka minut
-Wyprowadził się ? Ale jak to ? Czemu? Co z naszym no znaczy się waszym domem?
-Chodź ze mną wszystko ci opowiem.








CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥

Nowy post

No to, że ten no ... tak no wiecie no. http://www.youtube.com/watch?v=Zei4iEEuw48 najpierw oglądnijcie sobie to i po jarajcie się ze mną a tak o 23:00 spodziewajcie się nowego rozdziału . :)