-Bella muszę ci to
powiedzieć. Wiem, że śpisz i mnie usłyszysz, ale muszę. Kocham cię i żałuję
wszystkiego co złego zrobiłem. Jesteś wspaniałą osobą. I od dzisiaj nigdzie się
bez ciebie nie ruszam i ty nigdy nie zostaniesz sama. Nie wiem co bym teraz zrobił,
g cie już nie było. Nie wiem, czy bym to wytrzymał – nachylił się nade mną i
pocałował mnie. Chciałam odwzajemnić jego pocałunek, ale się powstrzymałam .
_________________________________________________________________________________
Rano Justina nie było już
w pokoju. Myślałam, że był na dolę.
-Ania jest Justin? –
krzyknęłam
-Musiał wyjść - zbiegłam na dół
-Jak to wyjść? Bez
pożegnania?
- miał coś ważnego do
załatwienie – Powiedziała siostra i dała mi naleśniki – jedz szybko za pół
godziny mamy wizytę u lekarza
-U lekarza? – całkowicie
zapomniałam, że miałam kiedyś raka.
Gdy wróciliśmy zastałam
pod drzwiami naszego domu Ninę
-Co ty tu robisz?
-Bella możemy porozmawiać?
–zapytała
-Pewnie – po jej minie
było widać, że coś poważnego
-Miałaś dzisiaj wizytę u
lekarza? I co powiedział? –zapytała
-Pamiętałaś. Dobrze.
Lekarz nie widzi nic co mogłoby mnie zmartwić, ale chyba nie o tym chciałaś
pogadać.
Usiadła naprzeciwko mnie i
przytuliła pluszowego misia
-O Tomie.
-Co zrobił?
-No bo doszło do czegoś na
co nie miałam ochoty
-Ale jak to ?
-Wiem, że z tobą też
próbował, a ze mną mu się udało.
-I co z tym zrobisz?
-Ale to jeszcze nie
koniec. Dowiedział się o tym Justin i poszedł z nim porozmawiać. Niestety
chłopak cały czas krzyczał, że ty będziesz następna. Bieber ostro się wkurzył,
a jakiś pajac zadzwonił po policję i oby dwaj siedzą na komisariacie.
-To co my tutaj jeszcze
robimy? Musimy pomóc Justinowi
-Bella nie mogę.
Rozumiesz? nie mogę. Tom jest do wszystkiego zdolny.
-I co Justin za to, że nam
pomógł ma oberwać. No chyba nie. Ja nie będę tchórzyć.
-Bella?
-Nina nie. Ma mu ujść na sucho to co zrobił?
-A będziesz tam ze mną?
-Oczywiście.
Podczas drogi na
komisariat opowiedziałam wszystko mojej siostrze.
-Justin – wbiegłam na
posterunek i przytuliłam się do chłopaka – i co wypuszczą cie?
-Nie. Uważają mnie za
winnego
-Nina i ja postanowiłyśmy
zeznawać
-I dobrze robicie, ten
palant musi za to zapłacić
Tom siedział naprzeciw
naszej trójki i głupio się uśmiechał.
Pytania policji był
męczące. Niestety Justin musiał zostać do rana.
………………………………………………………………………………………………………
Rano czekałam na Justina.
-No w końcu jesteś? Co tak
długo?
-Przyjechał Scooter
dostałem trochę długi wykład. I muszę wracać na miesiąc z nim.
-Ale?.....
-Bella możesz pojechać ze
mną!
-Justin nie. My jesteśmy
tylko przyjaciółmi, a ja bez przyjaciela potrafię wytrzymać miesiąc. A poza tym
mamy telefony – co ja gadam nie wytrzymam bez niego miesiąca, ale to jest jego
praca musi.
-To chodź ze mną… pomożesz
mi się spakować.
-Justin pouczę się
troszkę. Jutro idę już do szkoły.
-Okey, ale mam nadzieje ,
że na lotnisko przyjdziesz się pożegnać.
-Przyjdę na pewno .
Justin wyszedł a ja
poszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie.
Cały dzień siedziałam nad książkami.
-Bella – krzyknęła Anna –
za 30 minut Justin ma samolot
-Tylko się przebiorę –
ubrałam jego ulubioną sukienkę i balerinki
-Idziesz dziewczyno?
-Idę Idę.
Całą drogę Anna naśmiewała
się ze mnie, że ubrałam się jak na jakąś zabawę a nie na pożegnanie.
Justin z całą ekipą
chcieli już wchodzić do samolotu
-A to nie chcesz się nawet
pożegnać? – krzyknęłam
Justin od razu do mnie
podbiegł i mnie przytulił
-Myślałem, że nie
przyjedziesz
-Mówiłam, że przyjdę na
pewno.
Przytuliłam się mocno do
niego. Już tyle razy żegnaliśmy się na dłużej, ale ja tego wtedy tak nie
odczuwałam.
-Mała nie płacz. Zanim się
obejrzysz ja będę już z powrotem – pocieszał mnie Justin i odszedł
Kiedy drzwi samolotu się
zamykały krzyknęłam
-Justin! Kocham cię.
ŚWIETNY .No....
OdpowiedzUsuńKIEDY DODASZ NN?
Wiesz jak długo czekam?!
Dodawaj : *
Hej, świetny blog! Nominowałam Cię do VBA <3
OdpowiedzUsuńSzczegóły tutaj -> http://forgive-me-love.blogspot.com/2013/02/liebster-awards-versatile-blogger-award.html
Pozdrawiam ;*