Przez pięć godzin siedzieliśmy, uczyliśmy się, jedliśmy pizzę i po prostu gadaliśmy. Gdy zadzwoniła jego mama zeszliśmy na dół. Namówił mnie, żeby jeszcze chwilę posiedzieć u mnie na ganku. Rozmawialiśmy na temat naszego dzieciństwa i naszej przyjaźni. Chłopak przybliżył się do mnie i mnie pocałował. Gwałtownie go odepchnęłam Wtedy zauważy Justina.
____________________________________________________________________________
Justin popatrzył mi w oczy i pośpiesznym krokiem odszedł
-Justin - krzyczałam ze łzami w oczach. Chłopak nie zareagował. Biegłam za nim, cały czas krzycząc jego imię.
-Zatrzymaj się! - złapałam go za rękę. Wiedziałam, że na marne bym się z nim siłowała, więc puściłam.-Jeżeli w tej chwili się nie zatrzymasz to obiecuje ci, że się stąd nie ruszę -stanęłam na środku ulicy i naprawdę nie dałabym za wygraną. nagle usłyszałam jadący samochód. Justin gwałtownie ruszył w moją stronę, przytulił mnie i przeniósł na chodnik. Czułam się wtedy jak ktoś kto znalazł milion dolarów. Miałam przy sobie wszystko. Mogłam się w niego wtulić i poczuć jego słodki zapach. Jednak szybko to się skończyło. Bieber się odsunął i zaczął obchodzić. Został. Usiadła na krawężniku i szepnął
-Przyszedłem się pożegnać
-Daj to sobie wytłumaczyć - usiadłam koło niego, tak żeby czuć, że jest blisko
- nie potrafię ci wybaczyć - po policzku spłynęła mu łza.
-Po twoim sms'ie wywnioskowałam, że jest ci wszystko jedno.
najwidoczniej nie było. nie płakałby wtedy.
-Bella - wstał - muszę już iść
-Justin - chciałam mu powiedzieć, że go kocham, że nie poradzę sobie bez niego - pa -tyle udało mi się powiedzieć, głupie pa. Pobiegłam do domu . Zapłakana rzuciłam się na łóżko. nie wiem kiedy zasnęłam, ale byłam bardzo zmęczona
-Wstawaj!
-wyłaź stąd - młodsza siostra jak zwykle robiła za budzik
-Bello - nie lubiłam gdy mama tak do mnie mówiła -wstawaj za godzinę mamy wizytę u lekarza
Przez to całe zamieszanie z Josh'em i Justin'em zapomniałam o powrocie "kochanej" rodzinki i wizycie w klinice. Wstałam, szybko się wykompałam, ubrałam ciuchy, które musiała mi naszykować mama. I po pięciu minutach siedzieliśmy już w aucie. Cały czas leciały piosenki Justina. Z chęcią bym przełączyła, ale moja siostra nigdy w życiu by na to nie pozwoliła.
-A jeśli chodzi o tego całego idola Vanessy - mama zwróciła się do mnie - Jutro są jej urodziny i ode mnie i taty dostanie bilety na jego koncert.
-naprawdę ? -Van zaczęła piszczeć
-Zamknij się! A co to ma do mnie? - Zapytałam
-Musi mieć opiekuna
-Ty albo tata? Jest jeszcze Anna!
-My z tatą jutro pracujemy, a Anna specjalnie nie przyjedzie.
-no to o koncercie możesz zapomnię.
Gdy zobaczyłam jej smutną minę, coś we mnie pękło.
-Dobra pójdę z nią na ten koncert.
-Dziękuje, dziękuje, dziękuje- Vanessa byłą tak szczęśliwa jak nigdy.
U lekarza dowiedzieliśmy się tyle, że mój rak jest leczony na kilka sposobów, a ja mam przyjechać za dwa dni gdy będą wszystkie wyniki. Wtedy ustalimy termin i metodę.
Gdy wróciliśmy do domu. Resztę dnia myślałam o tym koncercie i co ja jutro zrobię...
________________________________________________________________
Sorki za to że jak zdanie zaczyna się od n to jest z małej litery ale jak próbuje zrobić duże to się nie da ;/
Kochaaam too ♥ Rozkrecasz się ♥ I ja to lubiee
OdpowiedzUsuńJest super, naprawdę :D <33 czekam na NN
OdpowiedzUsuńSuper :) Czekam na NN
OdpowiedzUsuń