niedziela, 16 grudnia 2012

Rozdział 1

30 grudnia to już dwa lata. Wstałam tak wcześnie jak nigdy. Czekałam na telefon. To nasza rocznica. Justin nigdy nie zapominał, a jednak ostatnio dzwonił do mnie coraz rzadziej. Po śniadaniu, którego prawie nie tknęłam, wybiegłam z domu. Spacerowałam po parku, stadionie , galerii. Tam gdzie zawsze chodziła z Justinem. Zapłakana wracałam do domu. Zamiast do domu trafiłam do szpitala. Pamiętam tylko pisk opon. Musiałam nie widzieć nadjeżdżającego samochodu. Gdy próbowałam wstać, poczułam straszny ból.
-Kochanie, leż spokojnie – usłyszałam znajomy głos dochodzący za drzwi.
-Justin , ale… Jak to? – Byłam zła ale jednocześnie szczęśliwa.
-Chciałem ci zrobić niespodziankę. Miałem do ciebie przyjechać o godzinie 23:59 i złożyć ci życzenie- tłumaczył
-A ja.. ja myślałam, że mnie zostawisz, że mnie już nie kochasz – po policzku popłynęły mi łzy
-Głuptasie jak mogłaś tak pomyśleć - otarł mi zły i mnie pocałował
-Wiadomo kiedy będę mogła wrócić do domu? – Patrzyłam na niego takim wzrokiem jakbym chciała, żeby powiedział, że już
-Lepiej żebyś na ten temat pogadała z twoją mamą – odwrócił wzrok
-Justin! Mów jesteś dla mnie ważny… I pamiętasz jak obiecaliśmy sobie, że nie będziemy przed sobą nic ukrywać?! - nie rozumiałam czego się boi
-Kochanie – przytulił mnie – Jesteś poważnie chora. Dzięki wypadkowi dowiedzieliśmy się, że masz raka.

1 komentarz:

  1. <3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3
    luubię to :) kiedy bd nn.? <33

    +zapraszam do siebie: [zamienmy-sie-zyciem.blogspot.com] oraz [moneta-na-szczescie.blogspot.com] <- też opowiadania o Justinie <33

    OdpowiedzUsuń