sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział 15


-Bella- krzyczała Nina
-Czego chcesz?
-musimy pogadać, muszę ci coś wyjaśnić
-Justina nie posłuchałam myślisz, że ciebie posłucham?
-Bella proszę cię.
-Nie. Nie mam nawet takiego zamiaru
-Ale jak Justin się wyprowadził, mogę ci coś opowiedzieć proszę daj mi kilka minut
-Wyprowadził się ? Ale jak to ? Czemu? Co z naszym no znaczy się waszym domem?
-Chodź ze mną wszystko ci opowiem.
________________________________________________________________


 -Masz 5 minut –odparłam z niechęcą
-No bo Justin wyjechał bo on cię kocha
-A ta sytuacja z tobą?
-Może opowiem ci wszystko od początku. Jak tu przyjechałam nie miałam nikogo. Poznałam małą grupkę ludzi, ale żeby z nimi się kolegować trzeba spełnić jakieś zadanie. I moim zadaniem było poderwać Justina. W sumie nie poderwać, ale żebyście nie byli razem. Bo Justinowi nigdy się nie podobałam. A wtedy co widziałaś mnie w jego koszulce. Ja codziennie rano biegam i Justin szedł z jakimiś kwiatami i kawą. I wpadliśmy na siebie, a że ja nie wracałam domu. Tylko szłam się spotkać ze znajomymi, pożyczył mi swoją bluzkę.
-I czemu mi wcześniej tego nie powiedzieliście?
-Justin nie kazał. Wiedział jaka byłaś szczęśliwa z Joshem. Nie chciał tego niszczyć, za bardzo cię kochał.
Wstałam i pobiegłam do domu. Jak tylko weszłam do domu zadzwoniłam do Rose
„-Justin mnie kocha. Rozumiesz to?
-Cały czas o tym wiedziałam
-Wiedziałaś i mi nie powiedziałaś. Dziękuję fajna z ciebie przyjaciółka.”
Od razu się rozłączyłam. Wiedziałam, że chciała być wierna Justinowi też jest jego przyjaciółką, ale gdybym to wiedziała wcześniej Josh by żył. Nie umiałam jej tego wybaczyć
Dni mijały coraz szybciej. Tygodnie miesiące. Pół roku minęło od śmierci Josha i od dnia kiedy ostatni raz widziałam się z Justinem. Z Rose też już się nie przyjaźniłam. Wyprowadziła się. Zaczęłam się zadawać z towarzystwem Niny. Lubiłam spędzać z nimi czas zapominałam wtedy o wszystkim.
-Zajaraj! –powiedział Tom
-Wiesz, że zrobię wszystko tylko nie to – Tom był przywódcą grupy, był tam najważniejszy
-I tak niedługo czeka cię próba
-Ale to dopiero niedługo, a teraz sory, ale muszę być o 19 w domu.
-To jutro widzimy się, wymyślimy ci fajne zadanie – krzyknął chłopak, gdy się oddalałam
W domu była tylko Anna. Rodzice i Van przeprowadzili się do babci, która czuje się coraz gorzej , a ja zostałam z siostrzyczką
-Młoda chuchnij
-Jak chcesz wiedzieć nie paliłam.
-Nie wierze ci na słowo
-Przykro mi będziesz musiała. –wyciągnęłam coś z apteczki i pobiegłam do swojego pokoju

„-Justin tu Anna, pamiętasz mnie?
-Siostra Belli. ?
-Tak. Dzwonię bo mam problem i to poważny?
-Coś z dziewczyną?
-Wiem, że poukładałeś sobie pewnie życie na nowo, ale  Bella kilka dni po twoim wyjeździe dowiedziała się całej prawdy. I wpadła w złe towarzystwo. Wczoraj próbowała popełnić samobójstwo.
-Ta Bella?
-Tak, ale nie dzwonie tylko dla tego. Miała w ręce kartkę. Napisane na niej do Justina bałam się przeczytać. Twierdze, że powinieneś zrobić to osobiście
-Będę tam jak najszybciej. I nie. Nie poukładałem sobie życia”
Tak jak obiecywał. Był już wieczorem.
Siedział i trzymał mnie za rękę. Ze łzami w oczach czytał list do niego.


Kochany Justinie
            Jak to przeczytasz mnie już w śród was nie będzie, ale pamiętaj zawsze kochałam cię najmocniej, zawsze.
Josh? Jego oczywiście też zawsze będzie coś z niego we mnie.  Ale tylko dzięki tobie byłam sobą. Wiedziałam co chcę robić w życiu. Odpowiedź na pytanie brzmi TAK chcę za ciebie wyjść, chcę mieć z tobą dzieci i się zestarzeć, ale niestety jest za późno nie da się mnie uratować, po prostu nie da. Czuję, że nawet gdybym teraz żyła i byśmy się spotkali nie mogłabym z tobą być za bardzo cię zraniłam
                                                                                              Twoja na zawsze 


Łza Justina spłynęła mi na rękę. Przytuli mnie a je słyszałam tylko jak wypowiada cicho moje imię
-Justin? Jesteś tu?
-Bella? – chwycił mocno moją rękę – tak jestem
-Przepraszam – po policzku spłynęła mi łza –przepraszam za wszystko, za to że cie nie wysłuchałam, za to że nie uwierzyłam, że miedzy tobą a Niną nic nie mam i za to że musiałeś patrzyć na mnie szczęśliwą z Joshem.
-Nie przepraszaj. – przyłożył moją dłoń do policzka – a Joshowi dziękuję codziennie, że przynajmniej przy nim mogłaś być szczęśliwa
-To nie prawda. Przy tobie też byłam
-Mogę ci zadać dwa pytania?
-Możesz
-czemu takie towarzystwo i czemu to zrobiłaś? Co będzie dalej z nami?
-Justin nie dawałam sobie rady, oprócz  nich nie miałam nikogo. Gdy tylko wracałam do domu myślałam o tobie i Joshu. Wtedy nie miałam sił aż w końcu coś pękło nie wytrzymałam. – płakałam –
Z nami? Nie wiem co będzie z nami czas pokażę, ale zostańmy na razie przyjaciółmi. Tylko o tyle cię proszę
-Pod kilkoma warunkami?
-jakimi – zapytałam
- Skończysz zadawać się z tamtymi. Nie będziesz palić. I będziesz mi wierzyć
-Okey. I nigdy nie paliłam nigdy. Ale ja mam tylko jedną prośbę. Po prostu bądź.
-Będę.  Idź spać – Justin wstał i chciał włożyć kurtkę
-Justin proszę cie zostań. Nie chcę być sama.
Gdy się obudziłam Justin spał na krześle i trzymał mnie za rękę.
Cały tydzień spędziłam w szpitali. Miałam dużo spotkań z psychologiem i zrozumiałam moje błędy.
Gdy już mogłam wyjść. Okazało się, że domu musiałam wracać sama. I co miał być zawsze przymnie, ale to jest Justin. Może wypadło mu coś bardzo ważnego.


Czytasz = komentujesz ♥

7 komentarzy:

  1. Przeczytałam trzy roździały i powiem że nawet niezłe, czekam na NN

    OdpowiedzUsuń
  2. OMB boskie *.* jak czytałam ryczałam jak bóbr :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się! :) czekam na kolejny - @pioneczek_Oo

    OdpowiedzUsuń
  4. zajebiste zajebiste pisz dalej ok prosz tez sie zabije jak przeataniesz pisac wiec pisz ok ... xd

    OdpowiedzUsuń
  5. nie usuwaj bloga ;c jest zajebisty!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajebisty i nie waż sie go usunąć! Pisz dalej bo masz talent <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajebiste *___* !! <3 Czekam na nowe ;3

    OdpowiedzUsuń