-Opowiadaj o co chodzi – zaczęła Rose
-To już wszyscy wiedzą?
-Wampir wszystkim opowiedział. Zresztą dziwisz się udało jej się.
Opowiedział jej wszystko. O tym, że Justin poprosił mnie o rękę, że chyba zdradził mnie z Niną.
-Jak on mógł. Jeszcze miał tupet przyprowadzać ją do szkoły.
-Ma prawo. Ja mam Josha. Nie ukrywam się z tym. To on też nie musi.
-Ale ty go nie zdradziłaś. Nigdy.
-Ale wiesz, że tak się czuję, jakbym go zdradziła. Przez to, że jestem z JOSHEM.
-Czyli nie kochasz go?
-Na początku nie byłam tego pewna, ale kocham go. Przy nim czuję się szczęśliwa. Może dlatego że bardzo przypomina mi Justina. Jego miodowe oczy, brązowe włosy, może to z tego względu.
__________________________________________________________________________________________
- A jeśli do Josha czujesz coś tylko bo przypomina ci
Justina?
-A jeśli tak nie jest mam później, żałować? Obiecałam
sobie, że nie skrzywdze Josha.
-Ale będziesz krzywdziła siebie –powiedziała Rose
-Na razie jest znakomicie. W piątek jedziemy nad jezioro.
-Josh kiedyś coś mówił, że jego rodzice mają domek nad
jeziorem.
-Tak?
-No. Chodź bo się na lekcję spóźnimy.
Całą lekcję nauczycielka mówiła coś o jakimś projekcie.
Mamy na niego pawie dwa tygodnie?
-Nina co wybierzesz? -zapytała pani.
-Życie sławnych gwiazd. – no tak życie Justina
-A ty Bella?
-Proszę panią, uroki naszego parku
-Bardzo pomysłowe
-Dziękuję
-Projekty przedstawicie w następny piątek
Sporo czasu, ale ja już dzisiaj postanowiłam zacząć. Po
szkolę wróciłam do domu i zadzwoniłam do Josha
„-Hej kochanie. Może wybrałbyś się ze mną do parku?
-Hej. A mogę wiedzieć po co?
-Muszę zrobić projekt, ale jak nie chcesz nie ma spawy
-za 15 minut będę po ciebie . Kocham cię „
Po dwudziestu minutach byliśmy już w parku. Josh sobie
spacerował, a ja robiłam zdjęcia. Co drugie zdjęcie było Josha. Uśmiechniętego
chłopaka. Nie mogłam po postu się na
patrzeć. Josh chodził szczęśliwy. A dzięki temu i ja.
Po godzinie miałam już multum zdjęć. Teraz mijał nam tak
każdy dzień. Najpierw szkoła, później park.
W końcu był piątek.
-Skarbię jesteś już spakowana – zapytał Josh jak
wracaliśmy do domu
-Nie do końca.- nie miałam kiedy
-Starczy ci godzina?
-Za godzinę pod moim domem. – uśmiechnęłam się i go
pocałowałam
W domu nie było nikogo. Dziwiłam się, bo nikt mi nic nie
mówił.
W moim pokoju leżała kartka .
„Bella pojechaliśmy na tydzień do babci. Miłego weekendu
z Joshem. Całuję mama „
Spakowałam się szybko, zjadłam obiad, który naszykowała
mi mama.
_kochanie jesteś tu?
-Josh tak bez dzwonienia się wchodzi – zaśmiałam się –
idę, wezmę tylko walizkę
-Gdzie leży ja ją wezmę
-w salonie
-Co ty bierzesz. My jedziemy tam na 3 dni. Nie
wyprowadzasz się nigdzie – śmiał się ze mnie
Siedzieliśmy już w aucie. Co chwilę leciały jakieś smętne
piosenki
-Długo się jedzie nad do jezioro ?
-Za 30 minut powinniśmy być.
-zaśpiewaj coś – wyłączyłam radio, a Josh zaczął śpiewać.
O wysokiej brunetce z zielonymi oczami.
-to o mnie? – zapytałam gdy skończył
-No chyba, że mam inną dziewczynę
-no wiesz ja tam nie wiem
-Kochanie? Nie wierzysz mi?
-Wierzę, wierzę
Pół godziny minęło bardzo szybko. Domek rodziców Josha.
Był mały, ale bardzo zadbany i ładny.
W środku były dwa pokoje, kuchnia i łazienka.
-Do zmroku mamy jeszcze niecałe 20 minut – powiedział chłopak
– jest ładna noc może pójdę ozpalić ognisko
-Idź, ja przygotuję coś do jedzenia. Wezmę koc i zaraz do
ciebie przyjdę.
Po godzinie ognisko się paliło. Zrobiłam kanapki i
przyniosłam kiełbaski.
Położyliśmy się na kocu i patrzyliśmy w niebo
-Josh kochasz mnie?
-Głuptasie jakie pytanie. Oczywiście, że tak. Kocham cie
od podstawówki. Od kiedy tylko pamiętam.
-A za co mnie kochasz?
-Za to, że jesteś sobą. Pewna siebie i oryginalna
dziewczyna, za to że jesteś
Pocałowałam go.
-a ty ?
-Ja kocham cię. Kocham cię i to bardzo. Za to, że zawsze
jesteś przymnie, za twoje oczy zielone. Za poczucie humoru. Za wszystko
Leżeliśmy wtuleni w siebie. Rano obudziłam się w tulona w
chłopaka, ale w wygodnym łóżku. Musiał mnie tam zanieść. Chciałam wstać tak,
żeby Josh się nie obudzi, ale mi się nie udało
-Kochanie gdzie idziesz?
-Zrobić kanapki – pocałował mnie w plecy
-Przyniesiesz mi?
-oczywiście
Po chwili wróciłam do łóżka w sunęłam się pod kołdrę.
-Pogoda nie za ciekawa.
-Posiedzimy dzisiaj w domu. Nie będziemy się nudzić.
Do godziny piętnastej siedzieliśmy w łóżku i oglądaliśmy
różne komedie.
-Chodź zejdziemy na dół. Rozpalę w kominku. Zagramy w
skrable.
-Daj mi 30 minut. Umyje się i ubiorę
Ubrałam jeansy i koszulę w kratkę.
-jestem.
-Ślicznie wyglądasz – pocałował mnie
Prawię przez godzinę graliśmy. Słowa jakie wymyśliliśmy
były bardzo śmieszne.
Wstałam i poszła do kuchni. Nagle poczułam, że ktoś
całuje mnie po szyi.
Odwróciłam się i ściągnęłam Joshowi koszulkę.
Całując mnie odpinał mi koszulę. Szybko się odsunęłam
-Nie mogę, naprawdę nie mogę.
-Nie wiem co mi wpadło do głowy. To moja wina
przepraszam.
-Josh – chłopak usiadł na kanapie – to nie twoja wina,
ale ja nie jestem jeszcze na to gotowa nie teraz.
Pocałowałam go
-Rozumiem cię.
Resztę dnia spędziliśmy na wygłupianiu się. Jutro już
niedziela.
Po umyciu się wskoczyłam do łóżka i od razu usnęłam.
W niedzielę wstałam. I padało
-Josh, kochanie.
-Tak?
-pada jedziemy po śniadaniu do domu
-dobrze dobrze – i poszedł spać
Posprzątałam cały dom zrobiłam śniadanie. Ubrałam dresy
bluzę, Naszykowałam jakieś jeansy i koszule Joshowi. I nas spakowałam
-Kochanie wstawaj.
-No już bo musimy posprzątać
-Już to zrobiłam. Spakowałam nas nawet. A śniadanie już czeka.
-jak ty to robisz?
Zjedliśmy śniadanie zapakowaliśmy się do auta i
ruszyliśmy do domu.
Naglę zauważyłam dużego tira wyjeżdżającego z skrzyżowania
i usłyszałam pisk opon.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ ! ♥
CZYTASZ = KOMENTUJESZ ! ♥